Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2017

A.M Chaudiere "Niewolnica" - opinia

Minęło już sporo czasu, od kiedy czytałam ‘starą’ „Niewolnicę”. Pamiętam jak mi się podobała pomimo wielu niespójności, które wkradły się w tekst. Był to jednak czas, kiedy moja wiedza na temat redakcji i korekty należała raczej do skromnej, rzekłabym – miernej. Wtedy książka ta dała mi nie tylko ucztę dla zmysłów, szczególnie z tej erotycznej strony, ale również dzięki niej poznałam autorkę, która stała się kimś istotnym. Do tego stopnia, iż stanęła razem ze mną na ślubnym kobiercu w roli świadkowej. Zatem masa prywaty, masa sentymentów i przede wszystkim przyjaźń na lata, która nie wyklucza marudzenia na literki z taką pasją wystukiwane na klawiaturach. W tamtym roku Julita, szefująca Gęsiom, wrzuciła na grupę info, że „Niewolnica” właśnie zyskała swoją reedycję. Oczy zaświeciły mi się wtedy tak bardzo, że gdyby nie dzień, pewnie rozświetliłabym cały pokój. Padła też propozycja wywiadu. Tak! Okazja zapoznania się z nową, odświeżoną wersją tej pozycji wydawała się wtedy bardzo kuszą…