Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2016

Sylvain Neuvel "Śpiący Giganci" - opinia

Tę książkę zapragnęłam mieć w momencie, kiedy moim oczom ukazała się nie tylko okładka (mam dziką słabość do turkusu i minimalizmu), ale przede wszystkim opis. Enigmatyczny, niosący ze sobą tajemnicę, chęć odkrywania oraz upór, który temu towarzyszy. Drugim motorem było to, że autor jest debiutantem. Uwielbiam debiutantów. To taki mój chory masochizm. Czasem trafiają się perełki, a tego nie chciałabym przeoczyć za żadne skarby świata. Pomyślałam wtedy, że następna wypłata przyniesie mi: „Śpiących Gigantów”, Kresa i „Kostuszkę”. Lecz ku memu szczęściu, na grupie gęsiowej, pojawiła się propozycja zrecenzowania. Ja! Ja! - wrzasnęłam pod postem! - Ja! Rozpychanie się łokciami na prawo i lewo dało skutek - dostałam. Fantastycznie. Tydzień później na moim nowiusieńkim biurku pyszniła się książeczka wysłana przez wydawnictwo Akurat. Kolejna pozycja od nich, nie wliczając (już dwóch) rzeczy, które są e-bookowymi szczotami, na które napisałam, lub napiszę, blurb. I kto by pomyślał, że będę sk…

Anna Elsa "Zaklęta w białą sarnę" - opinia

Dawno żadna recenzja nie pojawiła się na tym blogu, a to tylko dlatego, że czasu miałam tyle co kot napłakał. A i książki, które czytałam były raczej z grupy tych prywatnych, a nie przysłanych od wydawnictw. Teraz jednak na mojej półce pojawił się mini stosik, z którym mam nadzieję szybko się uporać.
Oto co dziś bierzemy na tapet: „Zaklęta w białą sarnę”.
Jest to baśń, którą otrzymałam do przeczytania i zrecenzowania w ramach współpracy z portalem „Polacy nie gęsi”. Nie ukrywam, że przyjęłam ją z myślą o mojej siedmioletniej , uwielbiającej czytać. Książeczka jest bardzo niepozorna, taka chudzinka, wyglądająca jak pozycje z lat 80.
A jakie wrażenia? To już za chwilę.
Zanim jednak zacznę swoje radosne gaworzenie, standardowo wkleję opis zaczerpnięty z Lubimy Czytać:
„Czy miłość może być zła? Do jak wielkich nikczemności jest w stanie nas popchnąć, jeśli jest nieodwzajemniona? Gdzie leżą jej granice?
Poznaj opowieść o potędze przyjaźni, zdradzieckiej namiętności i podróży przez…

Wpis z serii: Odświeżamy starocie - Mroki niewoli

Dawno, dawno temu. W miastach oddalonych od siebie dziesiątkami kilometrów, siedziały sobie dwie niepokorne autorki, które wystukując literki na klawiaturze, doszły do wniosku, że fajnie by było coś zrobić wspólnie. Te dwie kobiety miały już na swoim koncie grafomanie wszelakiej maści, więc nic nie stało na przeszkodzie, by świat po raz kolejny zaskoczyć nową, niepojętą historią, która podobno miała szarpać struny dusz wszystkich tych, którzy pokochali świat „Mroków” i „Niewolnicy”. Jednak czas weryfikuje wszystko, czas uczy i koryguje błędy, czas sprawił, że stałyśmy się dojrzalsze, na życie diametralnie nas odmieniło. Niebawem powieść Anny ma swoją reedycję, a „Mroki” stały się kolejną Wattpadowa opowieścią, którą czyta garstka. Nadzieja na wydanie umarła już dawno, ale przyjaźń przetrwała burze, wzloty, upadki, gniew i jad wysączany z ust tych mało życzliwych. Dałyśmy radę z czego bardzo się cieszę.
Poprzednim razem napisałyśmy krótki wstęp, więc to zostawiam (wycięłam tylko te fr…