Przejdź do głównej zawartości

Antologia fantastyczna wydawnictwa - Pearlic

Dobry wieczór.

Dawno na tym blogu nie było żadnego wpisu... oj tak. No niestety z przykrością to stwierdzam, ale muszę powtórzyć to – jak mantrę, że czas u mnie jest pojęciem względnym. Praca, czytanie... dzieci i jeszcze raz dzieci, plus obowiązki domowe sprawiają, iż zwyczajnie podam na twarz. W sumie to odsunęłam się od życia towarzyskiego. Prawie w ogóle wychodzę z domu. Może dla kogoś to smutne, ale mnie odpowiada. Mam spokój, ciszę... ale nie w dzień tylko nocami. Robię co lubię. Pocieszę tych, którzy mnie odrobinę lubią, że wypełznę z jamy na tegoroczny Pyrkon, który odbędzie się w Poznaniu. Pojadę tam z Julitą, szefową Polaczków i Gąsek. Sama bym dupy sprzed kompa nie ruszyła, nie ma mowy. Jednak i w tym szaleństwie jest metoda. A dlaczegóż to. Ano dlatego, że właśnie na tym konwencie będzie mi dane – mam nadzieję, porozmawiać z szefem Genius Creations w sprawie wydania moich „Mroków”. Zobaczymy co z tego wyniknie, ja tam w przyszłość nie wybiegam, a już tym bardziej nie napalam się na nic. 




Jednak jak już jesteśmy przy temacie wydawania mojego grafomaństwa to dziś otrzymałam miłą wiadomość. Mianowicie małżonek obudził mnie z popołudniowej drzemki radośnie informując, że moje opowiadanie pod tytułem „Orian”, zakwalifikowało się na drugim miejscu do antologii fantastycznej wydawnictwa Pearlic. Nie spodziewałam się tego. Nie, że nie chciałam, bo chciałam. To świetna wiadomość, bardzo się ucieszyłam i szczerze dziękuję szanownemu jury, które włożyło spory wysiłek w wybór najlepszych, nadesłanych tekstów. Cieszy mnie, że mój zalazł się w tej piątce. Chciałam też pogratulować Wszystkich autorom, którym udało się znaleźć na liście. Z ogromną przyjemnością poznam Wasze opowiadania - Gratuluję! 

Tego też roku mam w planach pojawić się w kilku antologiach. Robim co możem w tej kwestii, gdyż zawsze z tego może wyjść kupa, a nie publikacja. Po prostu wyznaję zasadę małych kroczków. Mnie porażki nie zrażają, wręcz przeciwnie, są motorem do działania. I tak właśnie mam zamiar działać – powolutku. Przecież mi się nigdzie nie spieszy.





Dziękuje za odwiedzanie mojego mało aktywnego bloga i pozdrawiam Wszystkich serdecznie.

Komentarze

  1. Gratuluję ;D Ja jak na razie 'od lat' pracuje nad czymś większym, bo nie potrafię zamknąć swoich historii w tak małej ilości znaków XD
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Nie masz się czym przejmować. Myślę, że z czasem się uda. Wystarczy poćwiczyć. A jak się nie będzie udawało to może plan i sztywne trzymanie się punktów? Ja się tak uczyłam. Może i Tobie się uda. Powodzenia i pozdrawiam :).

      Usuń

Prześlij komentarz

Wypowiedzi w formie obraźliwej lub wulgarnej, zostaną usunięte. Miłego czytania.

Popularne posty z tego bloga

Dragon Age: Inkwizycja, DLC: Zstąpienie - recenzja

Jest to ta z opinii, którą piszę drugi raz, bo poprzednią szlag trafił, podobnie jak screeny i zapisy gry. No niestety. Dysk czasem się pali, a wraz z nim znika to, co tak skrzętnie się gromadzi. Troszkę mnie zdziwił fakt, że jakimś tajemniczym zrządzeniem losu z chmury ulotnił się cały zapis stanu gry, włącznie z postacią, która przemierzałam dodatek. Cuda na kiju, ewentualnie Andrasta maczała w tym swoje paluchy. No, nie wnikam. Poszło w cholerę, po co drążyć. 
 Kody do dodatków, tak dodatków, bo jeszcze w pakiecie znalazł się ostatni, wiążący - „Intruz”. Otrzymałam od szefa grupy fanowskiej - „Dragon Age – Przystań Szarego Strażnika”, Łukasza. Zwanego przez przyjaciół - Ilidanem. Za co mu niezmiernie dziękuję, gdyż był to prezent „z zaskoczenia”, który wywołał na mojej twarzy niewyobrażalnie szeroki uśmiech. Wyglądałam przy tym jak genlok ucieszony z nowej, krwawej jatki. Rozpracowałam jak sobie to wpisać, załadować i pobrać. Trzeba brać pod uwagę to, że jestem babą – kurą domową,…

Dragon Age: Inkwizycja, DLC: Intruz - recenzja

Przyszedł czas na ostatnie DLC do Inkwizycji, po którym, niestety, musimy się pożegnać z kolejnymi dodatkami, ponieważ ten jest ostateczny i zamykający rozgrywkę. Powiem szczerze, że poczułam lekkie rozczarowanie. Po chwili jednak przyszło otrzeźwienie, przecież studio nie może w nieskończoność klepać DLCeków, bo jakaś Stag chce grać w grę. Intruz został stworzony dla PC. Ma on rozszerzyć fabułę, pozwalając graczowi rozegrać ostatnią niewielką kampanię, która umiejscowiona jest po pewnym czasie, od zakończenia głównego wątku. Gracz będzie też mógł poznać dalsze losy towarzyszy, którzy opuszczają go po pokonaniu Koryfeusza.
Warto też wspomnieć, bo generalnie „Przebudzenie”, które wyszło po Dragon Age: Origin, w które można było grać bez ukończenia podstawy, kreując jedynie postać, jest dodatkiem niezależnym. Tak tutaj wymagana jest baza. Nie obejdziemy tego. Zatem, jeśli ktoś jest leniuszkiem i mu się nie chciało kończyć, no to bardzo mi przykro. W tym przypadku nie pobiega sobie po tym…

Podsumowanie roku 2017 na fp - Człowiek Matka

Hej!
Zbliża się koniec roku, więc czas na podsumowanie matkowych, Aliexpressowych zakupów. Powiem szczerze, że tym razem jakoś za bardzo nie szalałam. Nie, że jakoś mi się nie chciało, lub co gorsza - zbiedniałam. Nie. Jednakże jestem z tych ludzików, które nie lubią przeginać i nie pakują w koszyk pierdolet, których nie potrzebują. No dobra, nie jestem święta, jednakże, wiecie, umiar trzeba mieć, bo mieszkania z reguły się nie poszerzają. Ba! Ma się wrażenie, że ściany z czasem nieuchronnie się zwężają, bo gratów przybywa. I tym o to przydługim wstępem doszliśmy do meritum.
Pokażę dziesięć fajnych rzeczy, które bez wątpienia ponownie przywędrują w moje skromne progi. Niby nic, a jednak bardzo ułatwiają życie, są fajne i przydatne. A, i co ważne: nie niszczą się tak szybko. No tak, regułą już jest, że chińczykowe cudactwa nie mają powalającej jakości. Mnie się udało, być może i Wam trafią się perełki, czego ogromnie życzę. Dodam, że kolejność zakupionych produktów jest przypadkowa.…