Przejdź do głównej zawartości

Zakończenie umowy wydawniczej z RW2010





Dziś króciusieńki wpis na blogu. Jutro lub pojutrze otrzymacie opinie „Szczurów Wrocławia”. 

Tymczasem news gorrrący jak lipcowe słońce.

Właśnie przed chwilą, po konsultacji z moim wydawcą, doszliśmy wspólnie do wniosku, że się... żegnamy. Obyło się bez spin i zgrzytów. Naprawdę. To była decyzją, z która nosiłam się od kilku dni. Podjęłam ją wraz z moim mężem. Tak, że od dziś moje grafomańskie popisy są znowu moją własnością. Proszę zatem nie burczeć na Pana Macieja (mojego wydawcę), on niczemu winien nie jest. Winą obarczać proszę moją upierdliwa osobę. 

I jeszcze kilka słów do blogerów:

"Moi Kochani Blogerzy oraz osoby, które zgłosiły się na patronat pierwszego tomu Mroków. Dziękuję Wam za zaangażowanie oraz wsparcie i przepraszam za zaistniałą sytuację. Było mi bardzo miło, że zechcieliście ze mną być i mieć swoje logo na okładce mojej grafomanii. Mam nadzieję, że Was nie zawiodłam i w duchu wierzę, iż jeszcze się spotkamy w podobnych okolicznościach.
Pozdrawiam... i jeszcze raz przepraszam."

A tymczasem...



Do zaczytania :).

Komentarze

  1. Jak się loga dorobię, to na Twojej "grafomanii" wisieć będzie mogło. O! :p

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma za co przepraszać - trzymam kciuki za papierowe wydanie "Mroków", czekam z niecierpliwością na druga część :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Wypowiedzi w formie obraźliwej lub wulgarnej, zostaną usunięte. Miłego czytania.

Popularne posty z tego bloga

Dragon Age: Inkwizycja, DLC: Zstąpienie - recenzja

Jest to ta z opinii, którą piszę drugi raz, bo poprzednią szlag trafił, podobnie jak screeny i zapisy gry. No niestety. Dysk czasem się pali, a wraz z nim znika to, co tak skrzętnie się gromadzi. Troszkę mnie zdziwił fakt, że jakimś tajemniczym zrządzeniem losu z chmury ulotnił się cały zapis stanu gry, włącznie z postacią, która przemierzałam dodatek. Cuda na kiju, ewentualnie Andrasta maczała w tym swoje paluchy. No, nie wnikam. Poszło w cholerę, po co drążyć. 
 Kody do dodatków, tak dodatków, bo jeszcze w pakiecie znalazł się ostatni, wiążący - „Intruz”. Otrzymałam od szefa grupy fanowskiej - „Dragon Age – Przystań Szarego Strażnika”, Łukasza. Zwanego przez przyjaciół - Ilidanem. Za co mu niezmiernie dziękuję, gdyż był to prezent „z zaskoczenia”, który wywołał na mojej twarzy niewyobrażalnie szeroki uśmiech. Wyglądałam przy tym jak genlok ucieszony z nowej, krwawej jatki. Rozpracowałam jak sobie to wpisać, załadować i pobrać. Trzeba brać pod uwagę to, że jestem babą – kurą domową,…

Dragon Age: Inkwizycja, DLC: Intruz - recenzja

Przyszedł czas na ostatnie DLC do Inkwizycji, po którym, niestety, musimy się pożegnać z kolejnymi dodatkami, ponieważ ten jest ostateczny i zamykający rozgrywkę. Powiem szczerze, że poczułam lekkie rozczarowanie. Po chwili jednak przyszło otrzeźwienie, przecież studio nie może w nieskończoność klepać DLCeków, bo jakaś Stag chce grać w grę. Intruz został stworzony dla PC. Ma on rozszerzyć fabułę, pozwalając graczowi rozegrać ostatnią niewielką kampanię, która umiejscowiona jest po pewnym czasie, od zakończenia głównego wątku. Gracz będzie też mógł poznać dalsze losy towarzyszy, którzy opuszczają go po pokonaniu Koryfeusza.
Warto też wspomnieć, bo generalnie „Przebudzenie”, które wyszło po Dragon Age: Origin, w które można było grać bez ukończenia podstawy, kreując jedynie postać, jest dodatkiem niezależnym. Tak tutaj wymagana jest baza. Nie obejdziemy tego. Zatem, jeśli ktoś jest leniuszkiem i mu się nie chciało kończyć, no to bardzo mi przykro. W tym przypadku nie pobiega sobie po tym…

Podsumowanie roku 2017 na fp - Człowiek Matka

Hej!
Zbliża się koniec roku, więc czas na podsumowanie matkowych, Aliexpressowych zakupów. Powiem szczerze, że tym razem jakoś za bardzo nie szalałam. Nie, że jakoś mi się nie chciało, lub co gorsza - zbiedniałam. Nie. Jednakże jestem z tych ludzików, które nie lubią przeginać i nie pakują w koszyk pierdolet, których nie potrzebują. No dobra, nie jestem święta, jednakże, wiecie, umiar trzeba mieć, bo mieszkania z reguły się nie poszerzają. Ba! Ma się wrażenie, że ściany z czasem nieuchronnie się zwężają, bo gratów przybywa. I tym o to przydługim wstępem doszliśmy do meritum.
Pokażę dziesięć fajnych rzeczy, które bez wątpienia ponownie przywędrują w moje skromne progi. Niby nic, a jednak bardzo ułatwiają życie, są fajne i przydatne. A, i co ważne: nie niszczą się tak szybko. No tak, regułą już jest, że chińczykowe cudactwa nie mają powalającej jakości. Mnie się udało, być może i Wam trafią się perełki, czego ogromnie życzę. Dodam, że kolejność zakupionych produktów jest przypadkowa.…