Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2015

Piotr Adach "Paranoia" - opinia

Ileż to czasu minęło, kiedy to na tym blogu pojawiła się opinia książkowa? Oj bardzo dużo. Może za dużo, a może w sam raz. Niemniej powolutku bez zbędnej spiny i nerwówki, wracam. Nie jestem też w stanie powiedzieć z jaką częstotliwością będą pojawiały się wpisy, ale mogę obiecać, że coś tam na jakiś czas odnotujecie. Mam bowiem stos książek, które tylko czekają by odkryć ich tajemnice. Górka, która niestety lub stety powiększa się systematycznie z miesiąca na miesiąc. Mam taki nawyk, że lubię sobie chomikować tytuły, które kiedyś mi przepadły, nowości czy coś, co ktoś mi polecił. Jestem mistrzynią w wyszukiwaniu okazji, więc książki się gromadzą.
Ale do rzeczy. Niedawno odezwał się do mnie młody twórca z prośbą o zrecenzowanie jego dzieła. Nie był pierwszym w tym roku i pewnie nie ostatnim. Sami jesteście blogerami, vlogerami i wiecie jak to wygląda. Miałam go zignorować. Zapachniało mi to selfem. A jak wiecie czkawką dobijają mi się tego typu książki. Ileż można czytać pozycji upstrz…

Wpis z cyklu: Flaki na wierzchu, czyli Stag się uzewnętrznia. Dziś o... nałogach

Zanim na nowo rozkręcę blog napiszę Wam o tym jak to od wieków walczę ze swoim nałogiem. Nałogiem, który de facto zabójczy nie jest, ale może zaszkodzić osobom w moim otoczeniu kiedy to ingrediencji nie ma w pobliżu. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że nie palę, nie piję, nie imprezuję i nie pluję na ludzi. No dobra teraz te go nie robię. Za czasów studiów mogłabym powiedzieć co innego, było minęło. No dobra, za smarkacza plułam sąsiadce na głowę, bo francy nie lubiłam. Mieszkała na parterze a ja na pierwszym piętrze. Siedziałam zatem na balkonie i polowałam. Do dziś kobieta o tym nie wie, gdyż miała tak utapirowaną czuprynę, że nawet nie poczuła. Do rzeczy. Jakiś czas temu postanowiłam zerwać z uciążliwym ustrojstwem. Przygotowywałam się do tego długo. Myślałam, próbowałam raz jeden dzień, potem drugi, po trzecim pękałam niczym bańka mydlana w zderzeniu z twardym podłożem. Tak, zderzenie zazwyczaj kończyło się bólem... ale mojego ego. Nie, żebym je miała jakoś wybujałe czy coś. Nic z ty…