Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2015

Tomasz Duszyński "Droga do Nawi" - opinia

Ostatnio przestałam przyjmować książki do opinii. Nie dlatego, że nic fajnego nie ma ma, lub co gorsza, nic mnie nie interesuje. Nie. Zwyczajnie padam na twarz. Człowiek zmęczony to i na ulubione czynności nie zerka... tu patrz czytanie. Jednak w każdym miłośniku dobrych lektur drzemie takie złośliwe zwierze, które raz na jakiś czas się bezczelnie odzywa. Jest nim straszna chciwość i chęć posiadania. W tym przypadku tak właśnie było. Zobaczyłam, oczy dały znać mózgownicy, mózgownica do serca... muszę mieć! Taki łańcuszek. Wiem, że 4 Strona publikuje bardzo dobre pozycje, bez byków, kapitalnie wydane, zachęcające i ekstra pachnące. Przecież nie ma piękniejszej woni niż nowiutka książka... dobra, koniec podniet. Jak parę osób wie, z Polacy Nie Gęsi i Swoich Autorów Mają (bosz, co za długa nazwa;p) jestem od samego początku. Rzadko jednak kusiłam się na recenzowanie dla nich. Wolałam „tajniacko” selekcjonować blogerów, poprawiać byki na fp lub planować na nim posty. Tym razem skusiłam si…

Nowy blog

Dziś szybciutki i bardzo krótki wpis. Po długich namysłach i namowach w końcu zdecydowałam się na utworzenie bloga, na którym będziecie mogli poczytać moją trylogię. Wiem, że taki sposób docierania do czytelników jest bardzo popularny, więc czemu miałabym z tego nie skorzystać. Na znalezienie wydawcy raczej nie mam szans. A chowanie kilkuletniego skrobania po nocach mija się z celem, przecież pisze się dla ludzi. Jeśli jednak moje grafomaństwo znajdzie wydawcę, blog ten, zostanie natychmiast skasowany :)

Zapraszam na jego strony: 

http://mroki-trylogia.blogspot.com/?view=classic

Dragon Age: Inkwizycja, DLC: Szczęki Hakkona - recenzja

Długo trzeba było czekać na kolejną opinię dla Przystani Szarego Strażnika. Szczerze ubolewam, ale niestety mój komputer ostatnio coś nie lubi się z Inkwizycją. Dlaczemu? Ano dlatemu, że po kolejnych aktualizacjach, jakie zaserwowało studio, gra zaczęła mi lagować. A wierzcie mi, po-klatkowe tłuczenie czegokolwiek raczej mi się nie uśmiechało. Obniżyłam staty, grafikę, generalnie wszystko. Nie dało to jednak pożądanego rezultatu. Odłożyłam. Szkoda moich nerwów. Ostatnio powróciłam do niej i ku mojemu zaskoczeniu rozgrywka jakoś szła, choć tekstury wygrywały się nieco wolniej. Ale pal licho tekstury. Przejdźmy do opinii.
Dzięki współpracy z grupą fanowską Przystań Szarego Strażnika oraz EA Polska otrzymałam kody do DLC „Dragon Age: Inkwizycja. Szczęki Hakkona”. Jako laik i pierdoła w świecie gier zgodziłam się na napisanie skromnej opinii. Zatem zapraszam na recenzję „Szczęk...” okiem kury domowej.

Wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z faktu, że studio BioWare ma na swoim koncie ba…

"iZombie" - sezon pierwszy - opinia

Moim życiem rządzą przypadki, szczególnie jeśli chodzi o oglądanie seriali. Osobiście wolę czas spędzać z nosem w książce, ewentualnie coś pisząc lub malując. Jednak zdarza mi się, że i to mnie potrafi zmęczyć. Kto by pomyślał, nie? Wtedy sięgam po zupełnie inny rodzaj rozrywki. Są nią filmy lub seriale. Te drugie raczej ciężej. Nie lubię przeciąganej fabuły lub co gorsza nudy. A ta mnie dopada ostatnio coraz częściej. Ostatnio ziewałam przy drugim sezonie The Walking Dead. Potem było ciut lepiej. Jednak jak już jesteśmy przy temacie zombie to niedawno na mojej fejsbuniowej ścianie zauważyłam wpis jednego z moich znajomych, który radośnie obwieszczał światu, że ogląda serial iZombie. Pomyślałam sobie wtedy: Trupy, tego chcę. Musiało jednak minąć sporo czasu zanim się za niego zabrałam. Wiecie: dzieci, teksty, domowe obowiązki i te wszystkie nudne rzeczy, które robią kury domowe. Odetchnąć od tego wszystkiego mogłam dopiero niedawno, kiedy to mój szanowny małżonek dostał urlop i przez …

Rafał A. Ziemkiewicz "Skarby Stolinów" - opinia

Biorąc udział w wyzwaniach czytelniczych człowiek zawsze się zastanawia co mu wpadnie. I nie to, że jego wybór pada na pierwszy lepszy egzemplarz jaki spoczywa na półce. Tu chodzi o świadomy i przemyślany krok. Krok, który sprawi, że będziemy bardzo zadowoleni z przeczytanej pozycji, lub zupełnie odwrotnie. Pozostanie niesmak wymieszany z wielkim zaskoczeniem... bo, bo, bo... to nie możliwe. Klasyk i takie zniesmaczenie? Ba, zawód na całej linii. I ja się właśnie zawiodłam, choć nie aż tak mocno, naprawdę. Nie będzie tu skrajnie negatywnej opinii. Jęczenia, złorzeczenia oraz tych innych rzeczy, które mogłabym wylać z siebie potokiem słów. Tu będzie tak sobie, zwyczajnie. I Może Gęsiowe wyzwanie czytelnicze już się dawno skończyło to ja idąc tropem, że to, co zaczynasz, to skończ. Postanowiłam napisać kilka słów o książce Pana Ziemkiewicza pod tytułem „Skarby Stolinów”.
Autor zacny. Człowiek, o którym chyba wszyscy słyszeli. Mający na swoim koncie sporą ilość książek oraz publikacji w …

Robert J. Szmidt "Szczury Wrocławia. Chaos" - opinia

Na tę książkę napaliłam się jak łysy na grzebień. Usłyszałam o niej od znajomych, którzy dzięki polubieniu fp na twarzoksiążce mieli znaleźć się w niej jako postaci literackie. Czekałam więc w napięciu na premierę, licząc po cichu, że autor dzieła zrobi jakiś fajny konkurs i może wezmę w nim udział. No i nadarzyła się okazja, potem kolejna, i jeszcze jedna, a mnie szczęście jak na złość nie dopisywało. Z uporem maniaka udostępniałam na swojej tablicy wpis za wpisem, a „Szczury... „ nadal były poza moim zasięgiem. Już miałam zrezygnować i powiedzieć sobie: pal licho, kupię sobie po wypłacie, kiedy to poratował mnie mój znajomy, który nomem omen miał dosyć mojej fejsbuniowej nad aktywności w tym temacie. I tym sposobem „Szczury Wrocławia” wylądowały na moim biurku. Nie ukrywam, że ten niespodziewany prezent wprowadził mnie w cudowny nastrój. Wszak uwielbiam wszystko co z zombie. Od filmów, po komiksy zakończywszy na opowiadaniach i powieściach. Sama mam na konie „Ewakuację” opowiadają…

Zakończenie umowy wydawniczej z RW2010

Dziś króciusieńki wpis na blogu. Jutro lub pojutrze otrzymacie opinie „Szczurów Wrocławia”. 
Tymczasem news gorrrący jak lipcowe słońce.
Właśnie przed chwilą, po konsultacji z moim wydawcą, doszliśmy wspólnie do wniosku, że się... żegnamy. Obyło się bez spin i zgrzytów. Naprawdę. To była decyzją, z która nosiłam się od kilku dni. Podjęłam ją wraz z moim mężem. Tak, że od dziś moje grafomańskie popisy są znowu moją własnością. Proszę zatem nie burczeć na Pana Macieja (mojego wydawcę), on niczemu winien nie jest. Winą obarczać proszę moją upierdliwa osobę. 
I jeszcze kilka słów do blogerów:
"Moi Kochani Blogerzy oraz osoby, które zgłosiły się na patronat pierwszego tomu Mroków. Dziękuję Wam za zaangażowanie oraz wsparcie i przepraszam za zaistniałą sytuację. Było mi bardzo miło, że zechcieliście ze mną być i mieć swoje logo na okładce mojej grafomanii. Mam nadzieję, że Was nie zawiodłam i w duchu wierzę, iż jeszcze się spotkamy w podobnych okolicznościach.
Pozdrawiam... i jes…

Wakacyjne wyzwania czytelnicze

Nigdy tego nie robiłam. Tak, wyzwania... jakiekolwiek dodam, są mi obce. Obserwuję z rosnącym zainteresowaniem jak blogerzy nominują się nawzajem, komentują, wyliczają, dodają etc. Dla mnie ten świat nadal jest obcy, obcy do takiego stopnia, że nie udzielam się w nim. Jestem niemym czytelnikiem. Tak po prostu. Czytam jedynie to, co mnie interesuje, lub opinie tych pozycji, po które mam zamiar sięgnąć w najbliższej przyszłości. Owszem, zdarza mi się naskrobać kilka zdań, ale tylko tym, którzy opiniują moją grafomanię, lub tym, których choć odrobinkę znam. A tak. Cisza. Jestem niewidzialnym czytaczem...
Tego roku postanowiłam się przełamać, dać się ponieść fali letniej euforii i skuszona ciekawymi wydarzeniami, na jakie zaproszono mnie za pośrednictwem twarzoksiążki, spróbować wejść w tłum. Tłum, który mnie chyba nie zje, nie przeklnie lub co gorsza nie zaleje falą hejtu... oby. Bo ja bardzie nie lubię internetowych "gównoburzy". Nie żebym nie miała argumentów. Zwyczajnie uwa…

Piotr Adach "Paranoia" - opinia

Ileż to czasu minęło, kiedy to na tym blogu pojawiła się opinia książkowa? Oj bardzo dużo. Może za dużo, a może w sam raz. Niemniej powolutku bez zbędnej spiny i nerwówki, wracam. Nie jestem też w stanie powiedzieć z jaką częstotliwością będą pojawiały się wpisy, ale mogę obiecać, że coś tam na jakiś czas odnotujecie. Mam bowiem stos książek, które tylko czekają by odkryć ich tajemnice. Górka, która niestety lub stety powiększa się systematycznie z miesiąca na miesiąc. Mam taki nawyk, że lubię sobie chomikować tytuły, które kiedyś mi przepadły, nowości czy coś, co ktoś mi polecił. Jestem mistrzynią w wyszukiwaniu okazji, więc książki się gromadzą.
Ale do rzeczy. Niedawno odezwał się do mnie młody twórca z prośbą o zrecenzowanie jego dzieła. Nie był pierwszym w tym roku i pewnie nie ostatnim. Sami jesteście blogerami, vlogerami i wiecie jak to wygląda. Miałam go zignorować. Zapachniało mi to selfem. A jak wiecie czkawką dobijają mi się tego typu książki. Ileż można czytać pozycji upstrz…