Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2014

"Dziennik Pisarza" - opinia

Był sobie konkurs. Konkurs nie byle jaki, bo skusił mojego małżonka do wzięcia w nim udziału, a wierzcie mi, on raczej nie należy do grona osób, które uczestniczą w jakichkolwiek takiego typu zabawach. Masz ci los. Naskrobał biedaczek kilka zdań, podobno na szybko, jakoś tak od niechcenia i... wygrał. Jakież było moje zdziwienie, kiedy na fp Polacy Nie Gęsi... zobaczyłam jego nazwisko na liście laureatów. Musiałam sobie usiąść, założyć okulary, po czym je zdjąć, przetrzeć oczy i znów zerknąć, gdyż zwyczajnie nie dowierzałam. Potem mi wyjawił, że wziął udział w konkursie tylko dlatego, że chciał wygrać ten kalendarz dla mnie. Urocze, prawda? Ucieszyłam się. Chciałam sprawić sobie to cudeńko. Nie dlatego, że nosi wdzięczną nazwę „Dziennik Pisarza”, ale dlatego, że zwyczajnie kończy się rok, a z nim mój terminarz połączony z kalendarzem traci swoją ważność. Uwielbiam notować, zaznaczać terminy, bazgrolić jakieś bohomazy. Tym sposobem zawsze zapełniam wolne miejsce. Piszę też plany opowi…

Z cyklu: Radosna twórczość Stag: "Równiny zapomnianych dusz" - odsłona druga

Naskrobałam kolejny fragment mojego najnowszego grafomaństwa. Nie poddawałam go jeszcze drobiazgowej redakcji i korekcie, więc zapewne znajdziecie tam nieco baboli. Czasu mam bardzo mało. Zwyczajne, codzienne czynności, jak choćby umycie włosów zakrawają na nie lada wyczyn. Nie mniej staram się wyrwać choć pięć minut dla siebie. I coraz częściej marzę o tym by doba miała więcej niż dwadzieścia cztery godziny. Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć przyjemnej lektury... oby:)
(...) cd... " To miał być dzień jak co dzień. Zwyczajny, wypełniony pracą czy problemami zwyczajnych, niczym nie wyróżniających się ludzi. Powietrze ciężko falowało od gorąca. Wszyscy przeklinali skwar. Koniec lata dokuczał mieszkańcom. Jedynie dzieci zachwycone pogodą, mówiły jej zdecydowane, tak. Uliczki od rana rozbrzmiewały radosnym śmiechem bawiących się dziatw. I choć starsze latorośle zmuszano do pomocy rodzicom to młodsze skutecznie umykały przed obowiązkami. Popołudnia należały do nich. Nikt tak n…

Zapowiedź cyklu opinii na temat antologii "Światy Równoległe"

Jakiś czas temu otrzymałam w ramach współpracy recenzenckiej od Śląskiego Klubu Fantastyki, egzemplarz antologii wydanej pod ich patronatem. Nosi on tytuł „Światy Równoległe” i jest zbiorem opowiadań autorów będących członkami grupy literackiej "Lorgus", do której również należę, a której patronuje ŚKF oraz szefuje Anna Kańtoch. Fakt jednak jest taki, że ostatnio zaniedbuję comiesięczne obecności. Każdy jednak doskonale zna powód, więc po co wspominać wszystko jeszcze raz. Pomyślałam sobie, że pisanie horrendalnie długiej opinii, z uwzględnieniem treści, stylu oraz przybliżeniem sylwetki autora, będzie wyczynem nie lada. Biorąc pod uwagę to, że lubię się rozpisywać. Postanowiłam więc stworzyć cykl. Raz na tydzień, lub na kilka dni, wstawię opinię jednego z opowiadań zawartego w antologii. Opowiadań jest jedenaście, zatem jedenaście wpisów. Tym sposobem swobodnie, bez stresu i zbędnego ucinania tekstu, zamieszczę wszystko na blogu. Wilk syty i owca cała, jak mówi przysłowie.…

Mirosław Tomaszewski "Marynarka" - Recenzja

Na wstępie pisania tej opinii chciałam podziękować za zaufanie oraz przekazanie w moje ręce tej powieści. Chciałam również przeprosić za tak długi okres oczekiwania. Niestety bycie mamą trójki dzieci wcale nie jest łatwe, a zajmowanie się latoroślami bywa niezwykle wyczerpujące. Szczególnie teraz, kiedy zaczął się okres przeziębień, wizyt w szkole i innych, związanych z dzieciakami rzeczami. Niemniej do powieści jako takiej miałam lekko sceptyczne nastawienie. Nie dlatego, że to e-book, bo w końcu czytnik posiadam, a pozycje wydane w formie elektronicznej są dla mnie takimi samymi książkami jak inne, ale z racji takiej, że wydarzenia, jakie zawarł Pan Tomaszewski w publikacji, zbytnio mi nie leżały. Postanowiłam jednak przełamać niechęć do opisywanego okresu historycznego i przeczytałam. Na początku szło mi to niebywale opornie. Odrywana co chwilę od lektury, musiałam nieraz wracać do poprzednich stron i zaznajamiać się z nimi od nowa. I w sumie właśnie w taki sposób przebrnęłam prze…