Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2014

Ałbena Grabowska "Lady M" - recenzja

Z twórczością Pani Ałbeny spotkałam się już jakiś czas temu. Oczywiście, jak przy każdej nieznanej mi autorce, pojawił się dreszcz niepokoju. Biorąc pod uwagę fakt, że raczej nie przepadam za literaturą stricte kobiecą, a już tym bardziej obyczajową. No bo ileż razy można czytać o nieszczęśnicach, które zostawił mąż dla długonogiej blond istoty o oczach łani i figurze seksbomby. Takich książek jest masa. Nie liczę już filmów np. „Nigdy w życiu”. Tutaj jednak doza niepokoju raczej przerodziła się w coś, co mogłam nazwać przyjemnym połechtaniem wyobraźni. Pani Ałbena, tak manipuluje czytelnikiem, że ten sam wpada w pułapkę swoich wyobrażeń o historii jaką czyta. Rzadko mi się też zdarza, że moje podejrzenia się nie potwierdzają. Mam bowiem talent odgadywania zakończenia czytanych pozycji. I nie, nie czytam ostatnich stron. Pisarka nie tylko tworzy dla dorosłego czytelnika. Spod jej pióra wyszły również książeczki dla młodszego połykacza liter. I podobnie jak te dedykowane starszemu …

"Wikingowie" - opinia na temat I sezonu serialu

Dziś filmowo. W sumie jeszcze nigdy nie pisałam opinii na temat seriali, ale może dziś spróbuję. 

Jakiś czas temu ktoś życzliwy wysłał mi link. Kliknęłam sobie, kuszona obietnicą: „Spodoba Ci się.” I co ukrywało się pod rzędem cyferek? Trailer do serialu „Wikingowie”. Ucieszyłam się niezmiernie, gdyż te klimaty od zawsze mnie interesowały. Tak samo jak mitologia czy teksty historyczne, które kiedyś z lubością pochłaniałam. Oczywiście na lekcjach historii ktoś coś tam bąknął o Normanach i jakoś podchwyciłam temat, odczuwając wzmagający się we mnie niedosyt. No niestety, podręcznik wiele nie wyjaśniał, a raczej oferował strzępy informacji. Na własną rękę zaczęłam szukać w literaturze materiałów, wzmianek czy zapisków historycznych na wyżej wymieniony temat. Reasumując, byłam nastolatką inną niż wszystkie. Zamiast w głowie mieć koncerty i imprezy, moją uwagę kierowałam w stronę bibliotek czy sklepów dla artystów plastyków, bo przecież czytanie to nie jedno z moich zainteresowań. Chlapała…

Karolina Wojtaszek "Ogniste skrzydła" Tom I z serii Miasto Aniołów - Recenzja

Przede mną spoczęła książeczka (bo raczej książką, a już tym bardziej opasłym tomiskiem tego nazwać nie mogę) z intrygującą i przykuwającą spojrzenie okładką i zachęcającym tytułem. Jest to również debiut, któremu chciałam się przyjrzeć z bliska. Raczej z ciekawości, aniżeli jakiś głębszych pobudek. Biorąc pod uwagę fakt, że bardzo lubię poznawać style i warsztaty nowo poznanych autorów. Każdy bowiem ma zawsze coś interesującego do przekazania. Ma również swój niepowtarzalny charakter oraz postrzeganie rzeczywistości. I w tym przypadku było dokładnie tak samo. Panią Karolinę dostrzegłam na jednej z grup i jakoś tak od słowa do słowa, od linku bloga, do zgodzenia się przesłania egzemplarza recenzenckiego. Książeczka z autografem to zawsze spore wyróżnienie dla czytelnika, a szczególnie dla takiej marudy jak ja. Ostatnimi czasy zaczynam kolekcjonować co ciekawsze pozycje, osobiście podpisane przez ich twórców. Fajnie jest mieć świadomość, że ktoś specjalnie dla ciebie poświęcił chwilkę…

Gorzkich słów garść...

Dziś tyrady, a może i nie, ocenicie sami. 
Szanuję każdego autora czy pisarza. Szanuję za to, że miał odwagę wyjść z przysłowiowej „szuflady”. Szanuję za upór i wytrwałość oraz poświęcony czas. Szanuję za optymizm i chęć zaprezentowaniu światu swoich ścieżek wyobraźni, dzięki czemu możemy podążać ich szlakami; co rusz okrywając nowe lądy, krainy, czy meandry mrocznej ludzkiej podświadomości. Chcemy by powieści nas porywały, wzbudzały masę różnorakich emocji, pozostawiały niedosyt i masę domysłów. Chcemy by pozycje, jakie spoczną na naszych półkach, kiedyś, po raz kolejny wylądowały w naszych rekach, tylko dlatego, że zaczęliśmy tęsknić do świata, kreacji i historii zawartej na ich kartach. Niestety tu koniec wzdychania i zachwytów.
Otrzymujemy gnioty z koszmarną edycją i korektą. Jednak ten zarzut tyczy się coraz to częściej wydawnictw bazujących na zasadzie współfinansowania. Że owe wydawnictwa dają tym pełnym optymizmu i chęci podzielenia się swoją wizją świata autorom, tylko substy…