Przejdź do głównej zawartości

Konkurs walentynkowy

Fot. prywatna


Walentynki większości z nas kojarzą się z serduszkami, bombonierkami i wszystkim co milusie i słodziutkie ;) My też z A. M. CH. lubimy wszystko co urocze! Wbrew pozorom. Żeby to udowodnić, z tej okazji organizujemy walentynkowy konkurs. Na czym będzie polegał?

Na banalnie prostym zadaniu :)

                                                           Stwórzcie walentynkę!

Ale taką nie byle jaką. Ma ona być prezentem dla Ariny lub Leto od Was. Żeby było trudniej, mogą nasi bohaterowie przekazać sobie nawzajem czarujący upominek, jakim jest kartka, czyli walentynka od Ariny dla Leto bądź od Leto dla Ariny. Do wyboru, do koloru ;) Technika dowolona.

Ile macie czasu? Niewiele, bo 5 dni. 14 lutego bowiem ogłosimy wyniki.

Tak, wiem. My Was tu do tworzenia zmuszamy, a o nagrodach nic nie mówimy ;p Owszem będą i to całkiem ciekawe :)
3 najlepsze prace dostaną od nas zestaw Mrokowo-Niewolnicowych gadżetów, w skład których wychodzi:

- Kopia fanartu wykonana przez Małgorzatę Gwarę, a osobiście podpisana przez nas.

Grafika: Małgorzata Gwara.


- 2 e-booki: „Mroki” i „Niewolnica”.

Fot. Prywatna.


- Zakładki Mrokowo-Niewolnicowe ze specjalną i indywidualną dedykacją dla każdego.

Grafika: Anna Kuchniak.


- Bransoletki zaprojektowane specjalnie dla Was przez Corynthia.art.

Fot. Prywatna



To nie wszystko ;)

Zwycięskie prace umieścimy na gadżetach. Pamiętacie maleńkie książeczki i zawieszki wykonane przez AnA29plCupcakes? Jeśli tak, to zapewne ucieszy Was wizja swojej pracy, którą będziecie mogli ze sobą wszędzie zabrać na specjalnie dobranym mini gadżeciku ;)
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=567489936645594&set=pb.521026877958567.-2207520000.1391883823.&type=3&theater

Zatem do dzieła :) Do 14 lutego zostało mało czasu. Konkurs rozstrzygniemy tylko wówczas, kiedy dostaniemy minimum 10 walentynek.


I kilka zasad.

1. Czas trwania od 8.02.2014 do 14.02.2014r
2. Odpowiedzi proszę nadsyłać na adres: stagerlee101nagel@gmail.com
3. Wysyłka nagród tylko na terenie Polski.
4. Szanowne jury zastrzega sobie możliwość przedłużenia konkursu.
5. Osoba biorąca udział, musi wyrazić zgodę na opublikowanie pracy na łamach niniejszego bloga oraz fp książek.
6. Miło nam będzie, jeśli udostępnicie ten wpis na swoich tablicach na Facebook, choć nie jest to warunek konieczny.
7. Dane do wysyłki należy wysłać na wyżej wymieniony adres mailowy.
8. Nazwiska laureatów zostaną ogłoszone po wspólnej naradzie jury.
9. Chęć zgłoszenia się do konkursu prosimy wyrazić pod postem na blogu.
10. Udział w konkursie jest równoznaczny z akceptacją tego regulaminu.
11. Miło nam będzie, a także fundatorom nagród, jak polubicie ich profile na fb, lecz nie jest to oczywiście warunek konieczny.



Pozdrawiamy.



Komentarze

  1. Ja tam się zgłaszam :D Może coś mi się uda ugrać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że jestem mało uzdolniona manualnie.artystycznie, czy jak to nazwać :) Ale życzę powodzenia uczestnikom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może być nawet wyklejanka;p Nie trzeba być uzdolnionym;p W sumie ja nie jestem;p

      Usuń
  3. Nie ma ograniczenia w liczbie zgłoszeń? :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Wypowiedzi w formie obraźliwej lub wulgarnej, zostaną usunięte. Miłego czytania.

Popularne posty z tego bloga

Podsumowanie roku na Fp - Człowiek Matka

Od jakiegoś czasu prowadzę stronkę, która nazywa się - Człowiek Matka. Jest to lekko ironiczne miejsce, w którym opiniuję rzeczy, które zakupiłam na chińskiej stronie Aliexpres. Dowiedziałam się o niej od jednej z moich koleżanek, kiedy to zaczęłam moją przygodę z lakierami hybrydowymi. Podobno na niej miałam znaleźć to, czego mi było wtedy potrzeba. Mianowicie lakierki hybrydowe w bardzo okazyjnych cenach. Niestety, majfrendowe mazadła okazały się beznadziejne, za to inne rzeczy już nie. Zamówiłam kilka produktów, wrzuciłam recenzje na grupę zrzeszająca fanów zakupów z Chin. I tak urodziła się myśl, że może by tak fp z tym zrobić. No i jest. Tworzę na niego grafomańskie wpisy, nasycone wszelakiego rodzaju babolami i radosnym słowotwórstwem (ale to są bardzo przemyślane babole, które nomen omen bardzo często mi są wytykane, co śmieszy mnie do łez). Z dnia na dzień przybywa lubisów tego miejsca, co mnie niezmiernie zaskakuje. Dlaczego więc na blogu, na którym opiniuję książki, znalazł …

Dragon Age: Inkwizycja, DLC: Intruz - recenzja

Przyszedł czas na ostatnie DLC do Inkwizycji, po którym, niestety, musimy się pożegnać z kolejnymi dodatkami, ponieważ ten jest ostateczny i zamykający rozgrywkę. Powiem szczerze, że poczułam lekkie rozczarowanie. Po chwili jednak przyszło otrzeźwienie, przecież studio nie może w nieskończoność klepać DLCeków, bo jakaś Stag chce grać w grę. Intruz został stworzony dla PC. Ma on rozszerzyć fabułę, pozwalając graczowi rozegrać ostatnią niewielką kampanię, która umiejscowiona jest po pewnym czasie, od zakończenia głównego wątku. Gracz będzie też mógł poznać dalsze losy towarzyszy, którzy opuszczają go po pokonaniu Koryfeusza.
Warto też wspomnieć, bo generalnie „Przebudzenie”, które wyszło po Dragon Age: Origin, w które można było grać bez ukończenia podstawy, kreując jedynie postać, jest dodatkiem niezależnym. Tak tutaj wymagana jest baza. Nie obejdziemy tego. Zatem, jeśli ktoś jest leniuszkiem i mu się nie chciało kończyć, no to bardzo mi przykro. W tym przypadku nie pobiega sobie po tym…

Dragon Age: Inkwizycja, DLC: Zstąpienie - recenzja

Jest to ta z opinii, którą piszę drugi raz, bo poprzednią szlag trafił, podobnie jak screeny i zapisy gry. No niestety. Dysk czasem się pali, a wraz z nim znika to, co tak skrzętnie się gromadzi. Troszkę mnie zdziwił fakt, że jakimś tajemniczym zrządzeniem losu z chmury ulotnił się cały zapis stanu gry, włącznie z postacią, która przemierzałam dodatek. Cuda na kiju, ewentualnie Andrasta maczała w tym swoje paluchy. No, nie wnikam. Poszło w cholerę, po co drążyć. 
 Kody do dodatków, tak dodatków, bo jeszcze w pakiecie znalazł się ostatni, wiążący - „Intruz”. Otrzymałam od szefa grupy fanowskiej - „Dragon Age – Przystań Szarego Strażnika”, Łukasza. Zwanego przez przyjaciół - Ilidanem. Za co mu niezmiernie dziękuję, gdyż był to prezent „z zaskoczenia”, który wywołał na mojej twarzy niewyobrażalnie szeroki uśmiech. Wyglądałam przy tym jak genlok ucieszony z nowej, krwawej jatki. Rozpracowałam jak sobie to wpisać, załadować i pobrać. Trzeba brać pod uwagę to, że jestem babą – kurą domową,…