Przejdź do głównej zawartości

Rafał Górniak "Przekleństwo Rasy" - Recenzja

Źródło: http://www.videograf.pl/ksiazka.php?id=462


Dzięki nawiązanej współpracy recenzenckiej z wydawnictwem Videograf. Miałam okazję zapoznać się z pierwszą pozycją, jaką udało mi się od nich pozyskać. Oczywiście na wstępie bardzo dziękuję za tę możliwość. Książka robi wrażenie już do samego początku. Pierwszymi moimi słowami były: O jaka gruba. I rzeczywiście, nie jest to cieniutka pozycja na jeden wieczór, a raczej coś, co możemy smakować przez kilka dni. Mnie to zajęło więcej niż kilka. Aczkolwiek ostatnimi czasy, moje już i tak nadwątlone chorobami zdrowie, daje o sobie znać. I po raz kolejny z góry przepraszam szanowne wydawnictwo za zwłokę, jednakże powstała z takiej, a nie innej przyczyny. Ale ja tu gadu - gadu, a nie wspomniałam jeszcze o jakiej książce mowa. Zaczyna to być moją tradycją ostatnimi czasy, że zdradzam tajemnicy na samym początku. Powieść jaka spoczęła właśnie przede mną to debiut polskiego autora Rafała Górniaka, pod tytułem „Przekleństwo Rasy”. Jest ona napisana w ulubionym przeze mnie kanonie, a jest nim fantasy. Oczywiście nie generalizujmy. Sięgam również po inne gatunki, jakkolwiek ten jest chyba jakoś bliski memu sercu. Może dlatego, że sama w tym nurcie próbuję stawiać pierwsze kroki. Żeby już nie przeciągać poznajmy autora.



Pan Rafał Górniak to człowiek wielu zainteresowań i pasji. Co na współczesne czasy chyba nie jest czymś wyjątkowym, a jednak. Z zawodu jest prawnikiem, lecz fascynuje go historia starożytna, biologia ewolucyjna oraz demografia. Nie tylko jest debiutantem. Pisze również eseje historyczne oraz jest globtroterem, który z pasją studiuje magię okolic polarnych. Powiem szczerze, że bardzo chętnie porozmawiałabym z tym człowiekiem. Uwielbiam ludzi z pasją oraz zaangażowaniem w to co robią. A Pan Rafał właśnie taki jest. „Przekleństwo Rasy” jest debiutem, w którym łączy swe hobby, tworząc skomplikowany świat.



A właśnie o czym powieść?

Kraina Elfów, Oggrestydhemgard znalazła się na progu wojny domowej. Elfowie nienawidzą Ludzi, Ludzie boją się i nienawidzą Elfów, wszyscy zaś nienawidzą Mieszańców. Konflikt rasowy i społeczny narasta od stuleci. Na dworze królewskim polityczne frakcje szykują się do ostatecznej rozgrywki, do krwawej walki o władzę. W ten tygiel intryg i zbrodni trafia nieoczekiwanie ziemski chłopak, Adam, który staje się narzędziem rywalizujących partii. Czołowi gracze chcą go pozyskać dla siebie, ponieważ wierzą, że jest "Wybrańcem", osobą posiadającą rozszerzone możliwości kontrolowania mocy. Analizy wskazują, że po raz pierwszy w dziejach Wybrańcem jest Człowiek. Kiedy dochodzi do wojny, stawka jest znacznie większa - zagłada lub ocalenie ras zagrożonych.”*



Zawsze przyklejam się do okładki, i zawsze mam na ten temat swoje zdanie. Tutaj mamy bardzo prostą kompozycję, która nomen omen, nie zdradza nam za bardzo treści, a jedynie podsyca ciekawość. Mogła by, uchodzić za okładkę powieści historycznej. Pewnie nikt by się do tego nie przeczepił. Nasycenie barw też mi odpowiada. Sam skład powieści jest dobry, choć niebywale mnie irytowało wieczne zamykanie się książki, jak tylko próbowałam się wygodniej ułożyć na łóżku. Plus dla autora, za mapkę na samym początku. Przyznać muszę, że zajęło mi to troszkę czasu, zanim oswoiłam się z odległościami, jakie na niej widnieją, zwyczajnie wydały mi się bardzo duże. Nie mniej jest to solidnie wykonana robota. I za to duże brawa dla wydawnictwa.



Czytając sam początek tej pozycji, można wyczuć doskonały styl i warsztat. Książka jest pisana męskim, twardym językiem, lecz mimo to, czyta się ją płynnie i nie wyczuwa jakichkolwiek zgrzytów. Autor dysponuje szerokim wachlarzem nazewnictw oraz niebywałą lekkością tworzenia bardzo skomplikowanych określeń oraz kreowania niebywale mocnych charakterologicznie postaci. Tutaj nie ma miejsca na płaskie i nudne osobowości. Każda ze stworzonych kreacji, ma swój niepowtarzalny i interesujący charakter, który z czasem ewoluuje i pozwala czytelnikowi zżyć się z nią na tyle mocno, że opuszczenie świata Oggrestydhemgard, jest raczej smutne. Mimo, że lektura ma ponad 500 stron, odczuwa się niedosyt. Chciało by się więcej przeczytać. Zadając sobie pytania i snując klasyczne: co by było gdyby.



Miałam już okazję zapoznać się z publikacją, która zaczynała się w podobny sposób. I myślę, że ten zabieg, jaki wykorzystał autor, będzie coraz bardziej popularny. Przeniesienie młodego chłopaka z naszego świata, czyli z współczesności, do wnętrza fantastycznej krainy, jest czymś nadzwyczaj chwytliwym i bardzo na czasie. Przenikanie się obu światów, pobudza wyobraźnię, a czytelnik wraz z porwanym w wir wydarzeń, uczy się zachowań, tradycji i języka. Dodatkowo podziwia kreowane przez pisarza lądy bądź państwa. Dla mnie to duży plus.



Powieść porywa. Nie brak w niej wątków typowo humorystycznych. Jak na przykład na samym początku, opis oddziału dziecięcego, szpitala w którym znalazł się nasz główny bohater. Po romantyczne uniesienia, ujęte w sposób perfekcyjny. Sama nie znoszę tej uczuciowości i lepkiej atmosfery romansu. Tu wszystko jest wyważone. Nie razi. Dostajemy też masę intryg, wartkiej akcji, po prawdziwą magię płynąca z ciał postaci. Autor raczy nas pięknymi opisami przyrody, które zapadają w pamięć i co najważniejsze nie nużą, i nie dają przesytu, jaki miałam okazję zaznać czytając „Worn” Pitra Molendy, który nomen omen, też jest debiutantem. Pan Rafał pokusił się o stworzenie indywidualnego języka Harkani oraz pradawnego Harkuma. A żeby nie czytelnikowi było za mało, serwuje nam jeszcze dwa kolejne czyli Xersjański i Romajoński. Powiem szczerze, że nie miałabym odwagi, a i moja wyobraźnia, chyba nie podołała by temu zadaniu. Choć mam w planie w moim III tomie Mroków, pokusić się o kilka elfickich zwrotów. No, ale to na razie faza projektów i planów, wszak nie mówimy tu o mojej grafomanii.



Dla kogo „Przekleństwo Rasy”? Dla wszystkich, którzy lubią dobre i dopracowane książki. Jest to powieść na bardzo wysokim poziomie. I choć czasem zdarzało mi się pogubić się w mrowiu postaci (bo ja to ja) to nie zmienia faktu, że są one bardzo mocne. Powieść czyta się niebywale przyjemnie i szybko. Pochłania czytelnika. Tutaj nie ma czasu na nudę, gdyż na każdej stronie otrzymujemy coś ciekawego, co ciągnie pochylonego nad lekturą coraz bardziej w jej głąb. Nie widzę tu barier wiekowych. Myślę, że to powieść dla każdego, kto lubi grube i opasłe tomiska z tajemnicami i intrygami wewnątrz. A jeśli znajdzie się czytelnik rozmiłowany w romantycznych sceneriach, te też tutaj odnajdzie. Osobiście polecam i czekam na kolejne książki autora. Mam nadzieję, że Pan Rafał nie poprzestanie na tej jednej.




Za możliwość zapoznania się z powieścią dziękuję wydawnictwu Videograf.







Komentarze

  1. Jaka wysoka ocena. Skoro porywa to warto tę książkę polecać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo podoba mi się pomysł na tę książkę, chociaż podobnie jak Pani, już się z czymś takim spotkałam. To świetnie, że taki motyw zyskuje coraz większa popularność, bo zderzenie dwóch odmiennych światów jest intrygujące :)

    Trochę ze wstydem się przyznam, że jeszcze jakiś czas temu byłam uprzedzona do polskich autorów i preferowałam tych zagranicznych. Później przeczytałam książki Pani Jadowskiej, Miszczuk czy Raduchowskiej i całkowicie zmieniłam podejście. "Przekleństwo rasy" dodaję do mojej długiej listy must have. Chcę sama się przekonać, czy to tak dobra książka, jak Pani mówi ;)

    Pozdrawiam ciepło,
    J.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uhuhu, skoro Pani ocenia ją tak wysoko, to musi być dobra :D

    OdpowiedzUsuń
  4. W imieniu autorek bloga www.mama-w-glanach.blogspot.com mam przyjemność nominować Twojego bloga do Liebster Blog Award :)

    Wyróżnienie Liebster Blog Award jest przekazywane przez nominowanego kolejnym 11 blogerkom lub blogerom jako uznanie za ”dobrze wykonaną robotę” Osoba wyróżniona odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę , która blog nominowała do wyróżnienia, a następnie również wyróżnia 11 blogów informując o tym w podziękowaniu za wyróżnienie i jednocześnie zadając swoje 11 pytań do nominowanych. Nie można nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie.

    Nasze pytania:
    1. Co sądzisz o idei bloga, od którego otrzymałeś/łaś nominację?
    2. Książka, która zmieniła Twoje życie.
    3. Bez czy konwalie? ;>
    4. Najfajniejsze wspomnienie z dzieciństwa.
    5.Trzy rzeczy, które zabierzesz na bezludną wyspę.
    6. Piosenka, co do której masz wrażenie, że została napisana o Tobie.
    7. Pora roku, która Cię charakteryzuje.
    8. Gdybyś mógł/mogła wybrać okres historyczny, w którym chciałbyś/chciałabyś żyć, byłby to…
    9. Film, na którym płakałeś/łaś ze śmiechu.
    10. Czego się boisz?
    11. Wierzysz w przyjaźń między kobietami a mężczyznami?

    Miłej zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki moja droga:) Ale ja nie bawię się w blogerskie zabawy:) Wystarczy mi moja własna nisza.
      Pozdrawiam Stag.

      Usuń
  5. Ja też uważam, że ta książka jest ciekawa i też odczuwam niedosyt. Mam nadzieję, że pojawi się 2 część.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Wypowiedzi w formie obraźliwej lub wulgarnej, zostaną usunięte. Miłego czytania.

Popularne posty z tego bloga

Podsumowanie roku na Fp - Człowiek Matka

Od jakiegoś czasu prowadzę stronkę, która nazywa się - Człowiek Matka. Jest to lekko ironiczne miejsce, w którym opiniuję rzeczy, które zakupiłam na chińskiej stronie Aliexpres. Dowiedziałam się o niej od jednej z moich koleżanek, kiedy to zaczęłam moją przygodę z lakierami hybrydowymi. Podobno na niej miałam znaleźć to, czego mi było wtedy potrzeba. Mianowicie lakierki hybrydowe w bardzo okazyjnych cenach. Niestety, majfrendowe mazadła okazały się beznadziejne, za to inne rzeczy już nie. Zamówiłam kilka produktów, wrzuciłam recenzje na grupę zrzeszająca fanów zakupów z Chin. I tak urodziła się myśl, że może by tak fp z tym zrobić. No i jest. Tworzę na niego grafomańskie wpisy, nasycone wszelakiego rodzaju babolami i radosnym słowotwórstwem (ale to są bardzo przemyślane babole, które nomen omen bardzo często mi są wytykane, co śmieszy mnie do łez). Z dnia na dzień przybywa lubisów tego miejsca, co mnie niezmiernie zaskakuje. Dlaczego więc na blogu, na którym opiniuję książki, znalazł …

Dragon Age: Inkwizycja, DLC: Intruz - recenzja

Przyszedł czas na ostatnie DLC do Inkwizycji, po którym, niestety, musimy się pożegnać z kolejnymi dodatkami, ponieważ ten jest ostateczny i zamykający rozgrywkę. Powiem szczerze, że poczułam lekkie rozczarowanie. Po chwili jednak przyszło otrzeźwienie, przecież studio nie może w nieskończoność klepać DLCeków, bo jakaś Stag chce grać w grę. Intruz został stworzony dla PC. Ma on rozszerzyć fabułę, pozwalając graczowi rozegrać ostatnią niewielką kampanię, która umiejscowiona jest po pewnym czasie, od zakończenia głównego wątku. Gracz będzie też mógł poznać dalsze losy towarzyszy, którzy opuszczają go po pokonaniu Koryfeusza.
Warto też wspomnieć, bo generalnie „Przebudzenie”, które wyszło po Dragon Age: Origin, w które można było grać bez ukończenia podstawy, kreując jedynie postać, jest dodatkiem niezależnym. Tak tutaj wymagana jest baza. Nie obejdziemy tego. Zatem, jeśli ktoś jest leniuszkiem i mu się nie chciało kończyć, no to bardzo mi przykro. W tym przypadku nie pobiega sobie po tym…

Dragon Age: Inkwizycja, DLC: Zstąpienie - recenzja

Jest to ta z opinii, którą piszę drugi raz, bo poprzednią szlag trafił, podobnie jak screeny i zapisy gry. No niestety. Dysk czasem się pali, a wraz z nim znika to, co tak skrzętnie się gromadzi. Troszkę mnie zdziwił fakt, że jakimś tajemniczym zrządzeniem losu z chmury ulotnił się cały zapis stanu gry, włącznie z postacią, która przemierzałam dodatek. Cuda na kiju, ewentualnie Andrasta maczała w tym swoje paluchy. No, nie wnikam. Poszło w cholerę, po co drążyć. 
 Kody do dodatków, tak dodatków, bo jeszcze w pakiecie znalazł się ostatni, wiążący - „Intruz”. Otrzymałam od szefa grupy fanowskiej - „Dragon Age – Przystań Szarego Strażnika”, Łukasza. Zwanego przez przyjaciół - Ilidanem. Za co mu niezmiernie dziękuję, gdyż był to prezent „z zaskoczenia”, który wywołał na mojej twarzy niewyobrażalnie szeroki uśmiech. Wyglądałam przy tym jak genlok ucieszony z nowej, krwawej jatki. Rozpracowałam jak sobie to wpisać, załadować i pobrać. Trzeba brać pod uwagę to, że jestem babą – kurą domową,…