Przejdź do głównej zawartości

Konkursowe. Opowiadanie Darii Dec

 
Grafika deviantART http://khemiri.deviantart.com/art/Comission-for-Mizutenma-animated-version-374466586


Dziś mam dla Was kolejną pracę konkursową. Tym razem jest nieco krótsza, więc tak w sam raz do popołudniowej kawy, zamiast tego wszelakiego zła, które serwują nam gazety. Powiem szczerze, że chyba najwięcej czasu zajęło mi znalezienie grafiki pasującej do tego opowiadania. Cóż skończyły mi się fanarty ;p Podziwiajcie zatem prace Khemiri. Daria serwuje coś zupełnie innego aniżeli mieliście okazje przeczytać wczoraj. Zatem przyjemnej lektury.



                                                     Arina & Leto




     Biegnę dalej co chwilę potykając się o jakieś korzenie. Po chwili zatrzymuję się, rozglądając się niespokojnie po lesie. Słyszę jakiś szmer. Odwracam głowę w drugą stronę. Nikogo nie ma. Dziwne. Kolejny szmer. Już jestem pewna, że nie jestem sama.

    - Kto tu jest? - szepczę niespokojnie. Cisza. – Kto tu do cholery jest?! - ponawiam pytanie, tym razem głośniej. Za drzewa wysuwa się postać w czarnym kapturze.

    - Kim jesteś? - czekając na odpowiedź szukam noża przy pasie. Ściskam jego rączkę.

    - Pytanie brzmi kim ty jesteś. – odpowiada głębokim głosem.

    - Arina Veilleur Mag, do niedawna Niewolnica. A ja z kim mam do czynienia? - prostuję się, próbując ukryć strach.

    - Nie lubię Magów. - mówi, szybko podchodząc do mnie. Wyciąga sztylet i przykłada mi do policzka, odwracając moją twarz w jego stronę, oraz zostawiając czerwoną szramę. Będzie blizna. Wyciągam swój nożyk i przecinam mu ramię. Zgina się w bólu, ale po chwili łapie mnie za szyję i przyciska do kory drzewa. Zaczyna mnie dusić. Ostatkami sił kopię go kolanem w żołądek. Padam na ziemię, nie umiejąc złapać oddechu.

    - Nie przesadzasz? – szepczę. Nie mam siły. Ostatnie chwile życia.

    - Nie uważam tak, aczkolwiek masz swoje zdanie. – przewraca mnie nogą na plecy. Szykuje się, aby wbić mi ostrze w klatkę. Oczy zachodzą mi łzami, a oddychanie staje się coraz cięższe.

    - Proszę nie rób tego. Nic Ci nie zrobiłam. Dlaczego chcesz pozbawić mnie życia, chociaż każdy ma prawo do życia? – po policzkach ściekają mi gorące łzy.

    - Nienawidzę Magów, mówiłem Ci już. – zaciska usta. – Nie rozumiem dlaczego mam podarować Ci dar życia. Nie masz rodziny. Nikt nie będzie tęsknił. Za taką jędzą tym bardziej. – Ramię piecze mnie okropnie, a oddech więźnie w płucach. Twarz mam całą mokrą, a ręce ubrudzone krwią. Moją krwią. Dlaczego życie jest tak okropne?!

Dźwięk złamanej gałązki, a nieznajomy opuszcza sztylet i wyciąga łuk. Strzała przelatuje mi przed twarzą trafiając coś za mną.

W powietrzu unosi się aromat krwi.

Przed oczami pojawiają mi się mroczki, a świat zachodzi mgłą.

    - To nie jest dobry pomysł… - słyszę szept oddalającego się mężczyzny.  

A potem jest tylko ciemność.



                                                                         ***


     W nozdrza wbija mi się ostry zapach deszczu, i ledwie słyszalny szum. Co ja tu robię? Albo inaczej. Dlaczego jeszcze żyję?! Co się działo wczoraj? Wszystko przelatuje mi przed oczami.

Podnoszę się delikatnie. Niedaleko siedzi człowiek z zakrytą twarzą, ostrząc nóż. Słyszy, że się podnoszę i obraca.

    - Głodna? – pyta bez wyrazu podsuwając mi kawałek chleba z żółtym serem. Mruczę jakieś podziękowania, i zabieram się do jedzenia.

Zauważam, że moje rany są opatrzone, a i nie jestem mokra, chociaż na dworze leje jak z cebra. Rozmyślam jak mężczyzna ma na imię. Jakby czytał w moich myślach odpowiada:

    - Mów mi Leto. – kąciki jego ust unoszą się powoli. Kiwam głową połykając ostatni kęs.

    - Dlaczego zostawiłeś mnie przy życiu? – pytam nie oczekując najszybszej odpowiedzi. Mam rację. Milczy przez dłuższą chwilę.

    - Nie wiem. Jedno wielkie nie wiem. A chcesz być martwa? Mogę to jeszcze załatwić. – mruga do mnie porozumiewawczo. Otwieram szeroko oczy ze zdziwiona. Bosz, jaki idiota.

    - Czego jeszcze… - rzucam odsuwając się.



                                                                        ***


     Dzień mija powoli, ale zmierzch daje się już w znaki. Cały dzień spędziliśmy w ciszy. On ostrzył jakiegoś badyla i sztylet. Ja za ten czas odpoczywałam, i podczytywałam „Mroki” które znalazłam w plecaku Leto.

    - Wiesz… - zaczął drapiąc się po spiczastym nosie. – Pójdę po drewno na opał. Zimno się robi. – kiwnęłam tylko głową, i czytałam dalej.

Gdy po piętnastu minutach szałas ogarnęło przyjemne ciepło, rozluźniłam mięśnie.

Jakiś palec pojawił się między stronami, pchając powieść na moje kolana. Uniosłam brwi.

    - Nie nudzi Ci się? – zapytałam, próbując ukryć rozbawienie.

    - Słuchaj, chcę pogadać, jasne? – między nami zalega nieprzyjemna cisza. Szturcha mnie w bok. Śmieję się serdecznie.

    - Leto! – krzyczę nie umiejąc się opanować, a on uśmiecha się serdecznie.

Czas mija, a my stajemy się sobie coraz bliżsi. Nie wydaje się tym człowiekiem, co wczoraj. Nie sądziłam, że skrytobójca może być tak miły i serdeczny. Opieram się o jego ramię, łapiąc się za brzuch. Taaa, brzuch mnie boli ze śmiechu. Patrzę na niego.

I… przybliżam się, stykając nasze usta. Jego są ciepłe, i smakują owocami. Odrywam się od niego.

    - Przepraszam, ja nie powinnam… - mówię, myśląc, że zaraz spalę się ze wstydu. Spogląda na mnie z utęsknieniem. Odwracam głowę. Boję się. Czemu? Nie wiem. Leto jest słodki. A nawet bardzo. Tyle, że ja w porównaniu do niego to szara myszka. Wątpię, że się mu podobam. Najwyżej mogę być przygodą na jedną noc.

Kładzie mi kciuka na policzku, odwracając twarz w swoim kierunku.

Wydaje mi się, że topi się w moich oczach.

Zamykam je spłoszona.

Mężczyzna śmieje się cicho, i odnajduje moje drżące usta swoimi.

Przybliżam się do niego, zaczepiam ręce w jego włosach. On kładzie mi ręce na biodrach. Siadam mu na kolanach, i zatracam się w doznaniach. Delikatne podnosi mi brzegi koszulki.

Po chwili ląduje ona na ziemi, a stanik zaraz obok.

    - Piękna… - szepcze mi w usta, jedną ręką łapie mnie za pierś, ściskając ostrożnie. Mruczę w odpowiedzi. Rozrywa swoją koszulkę. Kurczowo obejmuję nogami go w pasie. Podnosi nas i kładzie na ziemi.

Ubrania leżą w koncie, a my… No właśnie. My co? Uprawiamy seks? To brzmi raczej jakbyśmy musieli to robić z przymusu, a tak nie jest. Myślę, że najlepiej będzie to określić jako kochanie się. To jest niezwykłe. ON jest niezwykły, a jego kolega nie jest wcale gorszy.



                                                                           ***


    - Dzięki za wczoraj – mówię ledwie słyszalnym szeptem. Czuję jego ręce na moich pośladkach, lekko je ściskające.

    - To ja dziękuję. – mruczy, przygryzając płatek mojego ucha. Odwracam się, i znów nasze ciała i usta łączą się w jedno.

Pozdrawiam,

Daria Dec (Sophie Carmen) :)

Prawa autorskie zastrzeżone. Kopiowanie tylko za zgoda autora. 

ps. Chyba mi sie czcionka zbuntowała;p Za nic w świecie nie daje się ustawić. Przepraszam :3 



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Podsumowanie roku na Fp - Człowiek Matka

Od jakiegoś czasu prowadzę stronkę, która nazywa się - Człowiek Matka. Jest to lekko ironiczne miejsce, w którym opiniuję rzeczy, które zakupiłam na chińskiej stronie Aliexpres. Dowiedziałam się o niej od jednej z moich koleżanek, kiedy to zaczęłam moją przygodę z lakierami hybrydowymi. Podobno na niej miałam znaleźć to, czego mi było wtedy potrzeba. Mianowicie lakierki hybrydowe w bardzo okazyjnych cenach. Niestety, majfrendowe mazadła okazały się beznadziejne, za to inne rzeczy już nie. Zamówiłam kilka produktów, wrzuciłam recenzje na grupę zrzeszająca fanów zakupów z Chin. I tak urodziła się myśl, że może by tak fp z tym zrobić. No i jest. Tworzę na niego grafomańskie wpisy, nasycone wszelakiego rodzaju babolami i radosnym słowotwórstwem (ale to są bardzo przemyślane babole, które nomen omen bardzo często mi są wytykane, co śmieszy mnie do łez). Z dnia na dzień przybywa lubisów tego miejsca, co mnie niezmiernie zaskakuje. Dlaczego więc na blogu, na którym opiniuję książki, znalazł …

Dragon Age: Inkwizycja, DLC: Intruz - recenzja

Przyszedł czas na ostatnie DLC do Inkwizycji, po którym, niestety, musimy się pożegnać z kolejnymi dodatkami, ponieważ ten jest ostateczny i zamykający rozgrywkę. Powiem szczerze, że poczułam lekkie rozczarowanie. Po chwili jednak przyszło otrzeźwienie, przecież studio nie może w nieskończoność klepać DLCeków, bo jakaś Stag chce grać w grę. Intruz został stworzony dla PC. Ma on rozszerzyć fabułę, pozwalając graczowi rozegrać ostatnią niewielką kampanię, która umiejscowiona jest po pewnym czasie, od zakończenia głównego wątku. Gracz będzie też mógł poznać dalsze losy towarzyszy, którzy opuszczają go po pokonaniu Koryfeusza.
Warto też wspomnieć, bo generalnie „Przebudzenie”, które wyszło po Dragon Age: Origin, w które można było grać bez ukończenia podstawy, kreując jedynie postać, jest dodatkiem niezależnym. Tak tutaj wymagana jest baza. Nie obejdziemy tego. Zatem, jeśli ktoś jest leniuszkiem i mu się nie chciało kończyć, no to bardzo mi przykro. W tym przypadku nie pobiega sobie po tym…

Dragon Age: Inkwizycja, DLC: Zstąpienie - recenzja

Jest to ta z opinii, którą piszę drugi raz, bo poprzednią szlag trafił, podobnie jak screeny i zapisy gry. No niestety. Dysk czasem się pali, a wraz z nim znika to, co tak skrzętnie się gromadzi. Troszkę mnie zdziwił fakt, że jakimś tajemniczym zrządzeniem losu z chmury ulotnił się cały zapis stanu gry, włącznie z postacią, która przemierzałam dodatek. Cuda na kiju, ewentualnie Andrasta maczała w tym swoje paluchy. No, nie wnikam. Poszło w cholerę, po co drążyć. 
 Kody do dodatków, tak dodatków, bo jeszcze w pakiecie znalazł się ostatni, wiążący - „Intruz”. Otrzymałam od szefa grupy fanowskiej - „Dragon Age – Przystań Szarego Strażnika”, Łukasza. Zwanego przez przyjaciół - Ilidanem. Za co mu niezmiernie dziękuję, gdyż był to prezent „z zaskoczenia”, który wywołał na mojej twarzy niewyobrażalnie szeroki uśmiech. Wyglądałam przy tym jak genlok ucieszony z nowej, krwawej jatki. Rozpracowałam jak sobie to wpisać, załadować i pobrać. Trzeba brać pod uwagę to, że jestem babą – kurą domową,…