Przejdź do głównej zawartości

Konkursowe. Opowiadanie Adriany

Źródło: http://www.deviantart.com/art/The-Traveler-414566260

Przywędrowało opowiadanie wieczorową porą. Tym razem Adrianna, dała się ponieść fali wyobraźni i stworzyła taki świat, jaki będziecie mogli przeczytać poniżej. Mnie się podoba. Jest oryginalnie i szczerze powiedziawszy, chętnie dowiedziałabym się co stało się potem. Operuje też ciekawym i plastyczny językiem. Zatem zapraszam do czytania i komentowania:)


                                                     ZGUBA JESIENNYCH WIECZORÓW



      Jesienne wieczory wyglądają tak pięknie, ta magia wokół gdy wszystko obumiera. Liście już nie są zielone, tylko zmieniły się w tak intensywne kolory, żółtego powstydziłoby się samo słońce, a czerwieni jej spierzchnięte usta.

      Przez parkowe alejki przechadza się dziewczyna. Niczym by się nie wyróżniała spośród tłumu, lecz ludzi wokół niej nie ma. Czarny płaszcz za kolana skrywa jej tajemnice, pragnienia a zarazem tożsamość. Przechadza się niczym cień między drzewami klonu. Nie chce być zauważona, jej skryta osobowość jej na to nie pozwala, z domu wychyla nos dopiero, gdy w jej mieście zaczyna się ściemniać, by niepostrzeżenie mogła obserwować piękno świata, które kiedyś zostało jej odebrane. Arina, była kiedyś niewolnicą, którą nie jeden raz w swoim krótkim życiu skrzywdził los. Pomyślisz czytelniku, że przecież w XXI wieku nie ma na świecie już niewolnictwa. Widocznie obracasz się w dobrej dzielnicy której historii nie splamił handel ludźmi. Życie nigdy nie było dla niej łaskawe, wspomnienie lochów przyprawia ją o dreszcze, pomimo tego że uciekła i może żyć normalnym życiem. Głód który odczuwała przez dwadzieścia lat swojego życia, nie równa się z bólem, który również towarzyszył jej niezmiennie przez ten okres. Każdego dnia, korzystając według niej z luksusu jakim jest prysznic, brzydzi się dotykając swojego ciała pokrytymi bliznami, jedynie jej twarz jest nieskazitelna. Pan, który ją więził i gwałcił, nigdy nie uderzył jej twarzy, lecz jej ciało jest obolałe do dnia dzisiejszego i wie że nigdy nie pozwoli dotknąć się żadnemu mężczyźnie.

      Nie wiąże swojej przyszłości dalej niż dzień w przód. Jej każdy kolejny dzień może okazać się jej ostatnim, gdyż wie że on jej szuka. Nikt nigdy nie uciekł od niego, oprócz niej. Każdego dnia próbuje sobie przypomnieć jak uciekła, lecz według niej, umysł płata jej figle. Podczas jej snów pojawiały się te nietuzinkowego koloru oczy i te wąskie usta, które szeptały jej pomysły jak się wyrwać z tego śmierdzącego oddechem śmierci miejsca. Niemożliwe jest przecież to, by ktoś komunikował się z nią telepatycznie, a może jednak? Przecież jest magiem, wie, że po tym świecie stąpają przeróżne typy, które nie mieszczą się w głowie zwykłemu śmiertelnikowi.

      Alejka powoli się kończy i na końcu jej widzi postać, która również chce zostać niezauważona, lecz jej bystre oko wędruje ku niemu. Nie chce być śledzony, lecz czuje, że coś ciągnie ją w jego stronę, lecz co jeżeli jest to wysłannik Azarela i za niedługo skończy swój żywot? Ciekawość zwycięża.

      Mężczyzna, skręca w boczną alejkę, czuje że jest śledzony, wie że nie powinien tak późną porą przebywać na świeżym powietrzu, lecz ma dość blokowisk, ma dość swojego życia. Nic mu się ostatnio nie przytrafia. Jest skrytobójcą, to fakt, więc nuda nie jest mu w smak. Trzymając nóż w ciągłej gotowości nigdy nie wie co może zrodzić się w następnej chwili. Magowie, nie dają mu spokoju, stara się więc unikać ich jak woda ognia, musi zaleczyć swoje rany, które nawołują echem każdego dnia. Należy do grona mężczyzn, którzy pomimo wszelkich trudów, nakładają na twarz maskę twardziela, któremu nikt nie podskoczy. Jednak ktoś go zaskoczył, właśnie wtedy gdy chciał się otworzyć przed tymi wieśniakami, wiedział że potrzebują pomocy, lecz nie dałby sobie rady z dziesięcioma magami, był przecież sam. Musiał zastosować ucieczkę, do której po dziś dzień się wstydzi, lecz nie obyło się bez ran na jego ciele. Rękę ma całą pokrytą otwartymi ranami, które się sączą każdego dnia i nie chcą się zasklepić. Chcieli go skrzywdzić i się im udało, lecz wie, że odwdzięczy im się za nadobne.

      Czuje czyjąś obecność, spina swoje mięśnie i przyspiesza kroku, zniknie w pierwszej alejce która się pojawi. Droga okazuje się być ślepym zaułkiem, lecz może to i lepiej, będzie mógł zaskoczyć ofiarę. W górze dostrzega schody pożarowe. Chwyta się jej, by po chwili się podciągnąć bezszelestnie, nie może pozwolić na to by ktoś go zauważył. Po trwających wieki sekundach, zaczyna myśleć, czy nie jest po prostu przewrażliwiony i tak naprawdę nikt go nie śledzi. Po chwili jednak do jego uszu dobiegają stłumione kroki. Jego elfickie ucho jest w stanie usłyszeć nawet najmniejszy szelest. Zza rogu wyłania się postać w kapturze, stawia parę kroków w głąb zaułka i zaczyna się rozglądać.

      „Przecież to niemożliwe” – myśli sobie w duchu, przecież widziała jak ten mężczyzna tutaj wchodzi, a nie ma tu nic więcej od koszy na śmieci, z których wydobywa się obrzydliwy odór, starych odpadków. Rozgląda się w każdą stronę, kręcąc się wokół własnej osi i nagle jej głowa szybuje w górę. Z impetem ktoś na nią spada, z jej płuc wydobywa się całe powietrze, leży w kałuży i czuje że z głowy zaczyna sączyć się jej krew. Zbyt mocno uderzyła o beton, otwiera z przerażenia oczy. Siedzi na niej okrakiem mężczyzna w kapturze, na szyi czuje ostrze, które boleśnie wbija jej się tak mocno, że z szyi leci strużką krwi. Wiatr który się zerwał, zwiał z jego głowy kaptur i wtedy to dostrzegła. To te oczy, te które widziała w snach. Jest tego pewna, nigdy się nie myli.

- Kim jesteś i czego chcesz? Czuję od Ciebie magię. – pyta nieznajomy.

- To Ty, Ty, z moich snów. – odpowiada

- Chyba zdrowo pieprznęłaś się w głowę, czego ode mnie chcesz?

- Uratowałeś mnie, dziękuję – szepcze.

- Zamknij się, nigdy nikogo nie uratowałem, a na pewno nie ratowałbym maga, żegnaj. – Jego dłoń zaciska się mocniej na rękojeści noża, nie czekając na kolejne słowa dziewczyny, podnosi ostrze wyżej. Najlepiej zabić maga, celując prosto w serce.

Lecz nagle oświetla ich światło latarki, odskakuje gwałtownie od dziewczyny i staje w pozycji bojowej.

- No proszę, kogo my tu mamy, czyżby to był sławny Leto, a na ziemi widzę niewolnicę Azarela. No to nam się trafiło, będzie niezła wypłata – Odpowiada przywódca czwórki mężczyzn. Gdy dziewczyna się podnosi, już wie że podążanie za mężczyzną to był zły pomysł, bo przed nimi stoją wampiry, słudzy magów. Nie ma przy sobie żadnej broni, a nawet jeżeli by takową posiadała, to nic by jej to nie dało. Nie jest stworzonym wojownikiem, jest wątłej postury dziewczyną, która w dodatku jest ranna.

- Czuję krew, och cóż za słodka woń. Pan by się nie obraził gdybym skosztował Cię trochę, taki mały wypadek przy pracy. – Mówi to drugi z grupy, zbliżając się do Ariny.

Leto, oceniając sytuację, stwierdza że musi uciekać, zraniony nie da rady czterem wampirom, niech zajmą się dziewczyną - myśli. Lecz cała trójka wampirów rzuciła się na niego, zanim zdołał wykonać jakiś ruch.

Stoi skrępowany, patrzy na dziewczynę, wampir już oblizuje jej szyje, jedyne co zdążył pomyśleć przed utratą przytomności, spowodowaną uderzeniem w tył głowy było to, że ta noc będzie najgorsza jaką do tej pory przeżył.

Prawa autorskie zastrzeżone. Kopiowanie tylko za zgodą autora. 

Komentarze

  1. Ja tu się zaczynałam rozczytywać, a tu tak urwane... Szkoda, bo ciekawa jestem co byłoby dalej. Postaci też wykreowane w nietuzinkowy sposób. :)
    Pozdrawiam i życzę powodzenia, Eter.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję bardzo, miło się patrzy na swój twór tutaj. Tylko jedno zastrzeżenie : Adriana (przez jedno "n") tak, zostałam skrzywdzona przez rodziców, większość dziewczyn ma pisane imię przez dwa "n", ale gdy tata mnie rejestrował przy narodzinach, Pani mu powiedziała że nie ma takiego imienia jak Adrianna tylko Adriana. Och ale wytłumaczenie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Wypowiedzi w formie obraźliwej lub wulgarnej, zostaną usunięte. Miłego czytania.

Popularne posty z tego bloga

Podsumowanie roku na Fp - Człowiek Matka

Od jakiegoś czasu prowadzę stronkę, która nazywa się - Człowiek Matka. Jest to lekko ironiczne miejsce, w którym opiniuję rzeczy, które zakupiłam na chińskiej stronie Aliexpres. Dowiedziałam się o niej od jednej z moich koleżanek, kiedy to zaczęłam moją przygodę z lakierami hybrydowymi. Podobno na niej miałam znaleźć to, czego mi było wtedy potrzeba. Mianowicie lakierki hybrydowe w bardzo okazyjnych cenach. Niestety, majfrendowe mazadła okazały się beznadziejne, za to inne rzeczy już nie. Zamówiłam kilka produktów, wrzuciłam recenzje na grupę zrzeszająca fanów zakupów z Chin. I tak urodziła się myśl, że może by tak fp z tym zrobić. No i jest. Tworzę na niego grafomańskie wpisy, nasycone wszelakiego rodzaju babolami i radosnym słowotwórstwem (ale to są bardzo przemyślane babole, które nomen omen bardzo często mi są wytykane, co śmieszy mnie do łez). Z dnia na dzień przybywa lubisów tego miejsca, co mnie niezmiernie zaskakuje. Dlaczego więc na blogu, na którym opiniuję książki, znalazł …

Dragon Age: Inkwizycja, DLC: Intruz - recenzja

Przyszedł czas na ostatnie DLC do Inkwizycji, po którym, niestety, musimy się pożegnać z kolejnymi dodatkami, ponieważ ten jest ostateczny i zamykający rozgrywkę. Powiem szczerze, że poczułam lekkie rozczarowanie. Po chwili jednak przyszło otrzeźwienie, przecież studio nie może w nieskończoność klepać DLCeków, bo jakaś Stag chce grać w grę. Intruz został stworzony dla PC. Ma on rozszerzyć fabułę, pozwalając graczowi rozegrać ostatnią niewielką kampanię, która umiejscowiona jest po pewnym czasie, od zakończenia głównego wątku. Gracz będzie też mógł poznać dalsze losy towarzyszy, którzy opuszczają go po pokonaniu Koryfeusza.
Warto też wspomnieć, bo generalnie „Przebudzenie”, które wyszło po Dragon Age: Origin, w które można było grać bez ukończenia podstawy, kreując jedynie postać, jest dodatkiem niezależnym. Tak tutaj wymagana jest baza. Nie obejdziemy tego. Zatem, jeśli ktoś jest leniuszkiem i mu się nie chciało kończyć, no to bardzo mi przykro. W tym przypadku nie pobiega sobie po tym…

Dragon Age: Inkwizycja, DLC: Zstąpienie - recenzja

Jest to ta z opinii, którą piszę drugi raz, bo poprzednią szlag trafił, podobnie jak screeny i zapisy gry. No niestety. Dysk czasem się pali, a wraz z nim znika to, co tak skrzętnie się gromadzi. Troszkę mnie zdziwił fakt, że jakimś tajemniczym zrządzeniem losu z chmury ulotnił się cały zapis stanu gry, włącznie z postacią, która przemierzałam dodatek. Cuda na kiju, ewentualnie Andrasta maczała w tym swoje paluchy. No, nie wnikam. Poszło w cholerę, po co drążyć. 
 Kody do dodatków, tak dodatków, bo jeszcze w pakiecie znalazł się ostatni, wiążący - „Intruz”. Otrzymałam od szefa grupy fanowskiej - „Dragon Age – Przystań Szarego Strażnika”, Łukasza. Zwanego przez przyjaciół - Ilidanem. Za co mu niezmiernie dziękuję, gdyż był to prezent „z zaskoczenia”, który wywołał na mojej twarzy niewyobrażalnie szeroki uśmiech. Wyglądałam przy tym jak genlok ucieszony z nowej, krwawej jatki. Rozpracowałam jak sobie to wpisać, załadować i pobrać. Trzeba brać pod uwagę to, że jestem babą – kurą domową,…