Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2013

Ałbena Grabowska-Grzyb "Coraz mniej olśnień" - recenzja

Ostatni dosyć wolno czytam. Niestety oczy mi wysiadają. Nie mniej, nie odkładam czytania i cały czas mam ochotę na więcej. A stos od autorów rośnie. Mam szczęście, bo są cierpliwi. Myślę jednak, że czytanie na czas, na zasadzie kto więcej w tym roku zaliczy książek, uważam za totalną głupotę. Lektura powinna cieszyć i nasycać, przynosić kaca książkowego zaraz po jej zakończeniu, no i przede wszystkim coś wnosić do naszego życia. Oczywiście są powieści, które stanowią tzw. zapychacze, czyli łatwe i przyjemne, o których można szybko zapomnieć. Jednak przede mną, nie leży zwyczajna powieść obyczajowa, a coś co ukazuje nam dokonały przekrój współczesnej mentalności. Osobiście wolę fantasy, jednak tym razem oderwałam się od magicznych krain po to tylko, by zanurzyć się w szarej polskiej rzeczywistości. A pozycja, o której dziś wspomnę to dzieło Ałbeny Grabowskiej-Grzyb pod tytułem „ Coraz mniej olśnień”. Pierwsza moja styczność z jej twórczością nastąpiła niedawno, co zaowocowało recenzją…

Halloween w stylu zombie

Każdego roku dopada mnie pytanie: Gdzie ja spędzę ten dzień? Mowa tu o Halloween. Jestem ateistką, ale wszelakie wygłupy nie są mi obce. Lubię czasem wpaść w wir szaleństw, a już tym bardziej, jeśli w grę wchodzą przebieranki i inne. Tamtego roku, bawiłam się doskonale w gliwickim klubie "Rocka". Towarzyszyła mi zgrana paczka przyjaciół. Tym razem czas na coś innego. Mogłabym tu wrzasnąć na zachętę coś na zasadzie: Jak ja kocham Katowice. I myślę, że było by to jak najbardziej na miejscu. Owszem bardzo lubię to miasto. Dostarcza mi nieprzebranej ilości rozrywek. Czasem zabawnych sytuacji, innym razem przykrych doświadczeń. Nie mniej ciągnie mnie tam zawsze. 

Tego roku chciałabym Wszystkich zaprosić na akcję pod tytułem "Ewakuacja". Na czym ona polega? Hordy zombie znów przetoczą się prze Katowice. Wszak te miasto ostatnimi czasy często jest nawiedzane przez żywe trupy. Tym razem nie jest to marsz zombie, lecz coś odmiennego. Będziemy zarażać. Nie bójcie się, a racz…

Ałbena Grabowska-Grzyb "Julek i Maja. Powrót do gry." - Recenzja

Współpraca z autorami to jest coś co lubię. No nie tylko ja. Posiadając dziecko czytające, doskonale się wie, że i ono skorzysta. Oczywiście prawda jest taka, że książki jakie otrzymuję, podlegają mojej surowej selekcji i niestety nie każda ląduje w jej rekach. Mam wyjątki, które są kierowane wyłącznie do niej. I jedną z takich książek jest „Julek i Maja – Powrót do Gry” Pani Ałbeny Grabowskiej Grzyb. Jeszcze raz serdecznie dziękuję za tę pozycję. Była dla mnie wielką niespodzianką, gdyż autorka postanowiła mi ją sprezentować, wysyłając jednocześnie z inną swoją powieścią, którą właśnie zaczęłam czytać. Córka zadowolona, od razu porwała lekturę i w jeden wieczór przeczytała. Ale jak to z nastolatkami bywa, które maja masę na głowie własnych i tylko sobie znanych spraw, pisanie opinii zajęło jej więcej aniżeli mogłam się spodziewać. Oczywiście mamusia jak zawsze dorzuci swoje trzy grosze, wszak nie była by sobą.
Książkę czytałam fragmentami, ale pierwsze wrażenie jakie na mnie zrobiła…

KONKURS

Wraz z autorką „Niewolnicy” A.M Chaudiere, chciałybyśmy Wszystkich chętnych zaprosić do udziału w konkursie. Ma on na celu promowanie oraz zachęcanie do czytania polskich autorów. Warunkiem wzięcia udziału, jest polubienie obu FP na Facebook.

Mroki: https://www.facebook.com/pages/Katarzyna-Szewio%C5%82a-Nagel-MROKI/521026877958567
Niewolnica: https://www.facebook.com/A.M.Chaudiere?directed_target_id=0

Dołączenie do witryny bloga nie jest koniecznością. Zapewne jesteście ciekawi na czym będzie on polegał? Damy Wam arcytrudne zadanie polegające na napisaniu opowiadania na temat:
- Zainicjuj spotkanie dwóch głównych bohaterów z powieści „Niewolnica” i „Mroki” (Mowa o Arinie i Leto).
W jakim otoczeniu ich osadzicie to już Wasza inwencja. Miło by nam było, gdybyście umiejscowili ich w którymś z wykreowanych przez nas świecie. Tekst musi mieć minimum 2 strony A4, napisane czcionką 12 Times New Roman. Maximum to 5 stron A4. Jednak jeśli kogoś poniesie, żadna z nas nie będzie miała nic prze…

Piotr Molenda "Worn" - Recenzja

Od jakiegoś czasu, zwracam jako bardziej uwagę na naszych rodzimych autorów. A już w szczególności upodobałam sobie debiutantów. Wiąże się to z faktem, iż sama jestem debiutantką i niebywale mnie interesuje, jak sobie radzą moim znajomi po piórze. Oh zabrzmiało strasznie, ale uwierzcie, wcale tak nie miało wyglądać. Przeglądam zatem blogi, śledzę popularne wortale o treści stricte poświęconej literaturze i wyłapuję perełki. W tym przypadku było dokładnie tak samo, a jak już jest książka fantasy to jestem wniebowzięta. Tę pozycje wypatrzyłam na stronie jednej blogerki, mowa to o „Subiektywnie o książkach”, bardzo dziękuję Pani Awioli za przesłanie e-booka oczywiście za zgodą autora. O jakiej powieści mówię? O powieści Pana Piotra Molendy „Worn”. To bardzo obszerne dzieło, mające prawie 700 stron. Moje pierwsze wrażenie, było dosyć osobliwe. Poczułam jakby lęk. Taka ilość stronic lekko mnie przeraziła, ale nie tylko to.
Nie byłabym sobą, gdybym na wstępie się do czegoś nie przyczepił…