Przejdź do głównej zawartości

Od autora...

Grafika deviantArt, Autor: Justanor.

Pokusiłam się o napisanie drobnego wstępu do 2 tomu. To co tu znajdziecie, będzie częścią tej książki. Na razie, fragment jest przed korektą. Zatem w stanie surowym.  Szczerze powiedziawszy, była to najtrudniejsza rzecz jaką napisałam do tej pory. I wiecie co? Ja tam wolę jednak zabijać ;p Miłego czytania;)


Od Autora


Oddaję w Wasze ręce, kolejny tom, jaki wyszedł spod moich palców i klawiszy komputera. Ofiaruję tym razem skrawek świata zgoła odmienny, od tego w jakim poruszał się nasz główny bohater pierwszej części trylogii. Teraz przed oczami jawić się będzie miasto. Brudne i cuchnące, wyciągające obmierzłe łapska tylko po to, by w nie pochwycić. Ale nie bójcie się. Rozświetlę Wam drogę za pomocą drugiej czołowej istoty, jaką jest Lilian. Ta wesoła i zadziorna mag, posiada dar zjednania sobie ludzi w tak niezwykły sposób, że nawet najtwardszy zabójca ulega blaskowi jej oczu. Pozwolę nasiąknąć lepką i ciężką atmosferą Szkół Magów. Nauczycie się magicznej etykiety, a ci co lubią słodkości, zejdą wraz z Królem Aaronem do pałacowej kuchni, smakując pyszne owocowe placki. Dowiecie się jak na imię ma Alchemik Baronowej i uszczkniecie choć odrobinę jego ponurego nastroju. Usłyszycie brzęk tłuczonego szkła, wraz z wesołym pośpiewywaniem przy kieliszku rubasznych krasnoludów i mieszczan, zmęczonych dniem codziennym. Dostajecie książkę nieco grubszą od poprzedniej, w której zawarłam pełny rok, jaki przeminął w jednym z miast królestwa. Akcja toczy się dokładnie w tym samym czasie, w którym Leto błądząc po trakcie trafia na wioskę. Archal maluje się na tle nieba, majestatycznie i dumnie. Ściągając w swe strony kupców i drobnych opryszków. A pośród tego motłochu, czają się ci, których nazywają cieniami. Pokusiłam się nawet o wątek miłosny. Damska część czytających, powinna być usatysfakcjonowana, po tym, jak zafundowałam niedosyt w historii elfa skrytobójcy. Na prośbę jednej autorek, zamieszczam Leto na samym końcu powieści. Tym sposobem, zamykając ją, tak naprawdę otwieram drzwi do trzeciej części. Rozwijam postaci, takie jak sama Baronowa Alvena czy król Aaron.

Pisanie sprawiło mi wiele frajdy. Zdążyłam nasiąknąć tym wszystkim i rozsmakować się w atmosferze kreowanego przeze mnie miejsca. Szczerze powiedziawszy, polubiłam tych ludzi i choć, nie każdy z nich dotrwa do końca, odegrają oni ogromna rolę w życiu głównej bohaterki. Cały czas się uczę i cały czas rozwijam. To dzięki Wam czytającym, mam szansę na to. Za co serdecznie dziękuję. Pisze bo lubię, bo sprawia mi frajdę, w tej naszej szarej polskiej rzeczywistości. Jeśli uda mi się choć na chwilę ją pokolorować, będę najszczęśliwszą autorką na świecie. W końcu to dla Ciebie czytelniku. Chciałabym dostarczyć rozrywki na kilka wieczorów, może popołudni. I pamiętajcie. Otrzymujecie literaturę lekką, łatwą i przyjemną. Moim celem jest wywołanie pozytywnych lub negatywnych emocji. Jestem wobec Was uczciwa w tej kwestii. Więc jeśli szukacie czegoś naprawdę wysokich lotów, moje Mroki takie nie są. Daje książkę w kanonie fantasy. Świat pełen magii, wartkiej akcji i fal ekscytacji oraz smutków moich bohaterów. Pozdrawiam wszystkich i życzę miłych wrażeń podczas czytania drugiego tomu z trylogii „Mroki”.

Katarzyna Szewioła-Nagel

Moje recenzje znajdziecie też na; 
Lubimy Czytać: http://lubimyczytac.pl/profil/152325/stagerlee
Debiutext:  http://debiutext.eu/
Webook: http://www.webook.pl/Stagerlee

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dragon Age: Inkwizycja, DLC: Zstąpienie - recenzja

Jest to ta z opinii, którą piszę drugi raz, bo poprzednią szlag trafił, podobnie jak screeny i zapisy gry. No niestety. Dysk czasem się pali, a wraz z nim znika to, co tak skrzętnie się gromadzi. Troszkę mnie zdziwił fakt, że jakimś tajemniczym zrządzeniem losu z chmury ulotnił się cały zapis stanu gry, włącznie z postacią, która przemierzałam dodatek. Cuda na kiju, ewentualnie Andrasta maczała w tym swoje paluchy. No, nie wnikam. Poszło w cholerę, po co drążyć. 
 Kody do dodatków, tak dodatków, bo jeszcze w pakiecie znalazł się ostatni, wiążący - „Intruz”. Otrzymałam od szefa grupy fanowskiej - „Dragon Age – Przystań Szarego Strażnika”, Łukasza. Zwanego przez przyjaciół - Ilidanem. Za co mu niezmiernie dziękuję, gdyż był to prezent „z zaskoczenia”, który wywołał na mojej twarzy niewyobrażalnie szeroki uśmiech. Wyglądałam przy tym jak genlok ucieszony z nowej, krwawej jatki. Rozpracowałam jak sobie to wpisać, załadować i pobrać. Trzeba brać pod uwagę to, że jestem babą – kurą domową,…

Dragon Age: Inkwizycja, DLC: Intruz - recenzja

Przyszedł czas na ostatnie DLC do Inkwizycji, po którym, niestety, musimy się pożegnać z kolejnymi dodatkami, ponieważ ten jest ostateczny i zamykający rozgrywkę. Powiem szczerze, że poczułam lekkie rozczarowanie. Po chwili jednak przyszło otrzeźwienie, przecież studio nie może w nieskończoność klepać DLCeków, bo jakaś Stag chce grać w grę. Intruz został stworzony dla PC. Ma on rozszerzyć fabułę, pozwalając graczowi rozegrać ostatnią niewielką kampanię, która umiejscowiona jest po pewnym czasie, od zakończenia głównego wątku. Gracz będzie też mógł poznać dalsze losy towarzyszy, którzy opuszczają go po pokonaniu Koryfeusza.
Warto też wspomnieć, bo generalnie „Przebudzenie”, które wyszło po Dragon Age: Origin, w które można było grać bez ukończenia podstawy, kreując jedynie postać, jest dodatkiem niezależnym. Tak tutaj wymagana jest baza. Nie obejdziemy tego. Zatem, jeśli ktoś jest leniuszkiem i mu się nie chciało kończyć, no to bardzo mi przykro. W tym przypadku nie pobiega sobie po tym…

Podsumowanie roku 2017 na fp - Człowiek Matka

Hej!
Zbliża się koniec roku, więc czas na podsumowanie matkowych, Aliexpressowych zakupów. Powiem szczerze, że tym razem jakoś za bardzo nie szalałam. Nie, że jakoś mi się nie chciało, lub co gorsza - zbiedniałam. Nie. Jednakże jestem z tych ludzików, które nie lubią przeginać i nie pakują w koszyk pierdolet, których nie potrzebują. No dobra, nie jestem święta, jednakże, wiecie, umiar trzeba mieć, bo mieszkania z reguły się nie poszerzają. Ba! Ma się wrażenie, że ściany z czasem nieuchronnie się zwężają, bo gratów przybywa. I tym o to przydługim wstępem doszliśmy do meritum.
Pokażę dziesięć fajnych rzeczy, które bez wątpienia ponownie przywędrują w moje skromne progi. Niby nic, a jednak bardzo ułatwiają życie, są fajne i przydatne. A, i co ważne: nie niszczą się tak szybko. No tak, regułą już jest, że chińczykowe cudactwa nie mają powalającej jakości. Mnie się udało, być może i Wam trafią się perełki, czego ogromnie życzę. Dodam, że kolejność zakupionych produktów jest przypadkowa.…