Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2013

Charlotte Brontë „Profesor” - Recenzja

Dziękuję wydawnictwu MG za możliwość zrecenzowania książki Charlotte Brontë pt. Profesor. Chciałam też przeprosić wydawnictwo za to, że tak długo musiało czekać na recenzję przysłanej mi powieści. Powiadają, że tłumaczą się winni, zatem jestem winna. Jednak perturbacje związane z gazetą internetową Debiutext, dla której miałam okazję pracować, zmusiły mnie do takich, a nie innych poślizgów, związanych z wysyłaniem recenzji do wyżej wymienionego wydawnictwa. Wróćmy jednak do samej książki. Mam tu przed sobą debiutanckie dzieło jednej z sióstr Brontë. Wydane niestety pośmiertnie, lecz nie ulega wątpliwościom, że jest to pozycja godna poświęconej jej uwagi. Dlaczego? Może dlatego, że nie mieliśmy jej w Polsce i anglojęzyczni czytelnicy mogli się z nią zapoznawać. Teraz mamy pierwsze wydanie w naszym kraju i niezmiernie się cieszę, że znalazło się właśnie w moich rękach. Jak już wspomniałam kiedyś, MG fantastycznie wydaje książki. I choć czasem okładka gdzieś im tam się pod względem gra…

Katarzyna Szelenbaum "Wielki Północny Ocean - Ksiega II. Kosmos" - Recenzja

Czas na kolejny tom. Biedne wydawnictwo się naczekało. Naczekała się też autorka. Choć, co do tego stwierdzenia, nie jestem pewna. Za czekanie przepraszam i postaram się stanąć na wysokości zadania. Książka Pani Katarzyny Szelenbaum Wielki Północny Ocean, Księga II. Kosmos jest jedną z tych powieści, na którą warto czekać i cierpliwie znosić czas pomiędzy wydaniami. Ja miałam to szczęście, gdyż na rynku są już trzy tomy, więc łapczywie pochłaniam wszystko, co napisała autorka. Nawet znalazłam cykl opowiadań, w których Pani Katarzyna zamieściła jedno ze swoich. To bardzo dobre pisarstwo i muszę przyznać, że gdyby większość ludzi tak pisała, życie wewnętrzne czytelników byłoby niezmiernie bogate, nie tylko w nieznane im elementy duchowości, lecz także w język. Niestety zamiast wspaniałej literatury, znajdujemy gnioty i ludzi uważających się za pisarzy, a którzy wydali raptem jedno badziewie, którego nomen omen czytać się nie da. Tu mamy klasę i bogactwo, którego można jedynie zazdrości…

„Dragon Age: Świt Poszukiwacza” - Receznja filmowa

Już jakiś czas temu, byłam proszona o napisanie recenzji jednego z filmów. Twórca wortalu „Przystań Szarego Strażnika”, do dziś wiercił mi dziurę w brzuchu z uporem godnym mistrza dręczyciela. Musiałam ulec, inaczej pewnie spadły, by na mnie gromy samej Andrasty z wściekłym tabunem rozjuszonych mabari, toczących pianę z szerokich pysków. Taki właśnie jest Ilidan. Uparty i nie dający sobie przetłumaczyć, że jakoś nie mam ochoty tego pisać i, co gorsza udręka jaką odczuwam, porównywana jest do przypalania ciała rozżarzonym prętem. No dobrze, ale o jaki film chodzi i dlaczego, tak bardzo cierpię na sama myśl o nim? „Przystań...” sama mówi już za siebie i jest to produkcja stricte osadzona w tematyce Dragon Age. Przecież to moja najukochańsza gra, więc ja tak mogę, no babo zlituj się. Dochodząc do meritum sprawy chodzi o film „Dragon Age: ŚwitPoszukiwacza” a w wersji angielskiej, brzmi on „Dragon Age: Dawn of the Seeker”. Dlaczego zatem tak jęczę i się wzbraniam? Bo to anime. Tak, moi dr…

Z cyklu radosna twórczość Stag - Groch z kapustą, czyli poetyckie wynurzenia wprost z dzikich chaszczy

Nie wiem co mnie pokusiło. Bywa jednak tak, że czasem mam niekontrolowane zrywy, polegające na chęci podzielenia się czymś bardzo starym i niebywale zakurzonym. To też właśnie to coś takiego. Wierszydło, krótkie, kilka strof. Napisane w wakacje, potem pod wpływem chwili, powędrowało na konkurs literacki w 1997 roku. Zdobył wyróżnienie pod postacią stypendium ( i kto by się spodziewał). Wiekowe, bure i nastroszone. Miłego czytania.

ELEONORA

Eleonory dogasające wspomnienie
Łzą zarysowane
Na starym portrecie
Przebija przez płótno
Gorącym płomieniem
Minione lata
Utrwalone werniksem.

Rosną za oknem Cierniste róże
O barwie złotej
Przyprószone mgłami
Wiatr targa je srodze
Rwie liście i kwiaty
Niosąc ich płacz
Za ogrodów krużganki

Eleonory ostatnie westchnienie…

Stagerlee, Katowice  18.07.1997 r.

Moje recenzje znajdziecie też na; 
Lubimy Czytać: http://lubimyczytac.pl/profil/152325/stagerlee
Debiutext:  http://debiutext.eu/
Webook: http://www.webook.pl/Stagerlee

Trevor Baker "Depeche Mode - Wczesne Lata 1981-1993" - Recenzja

Przyszedł czas na zrecenzowanie książki, na którą ostrzyłam sobie zęby już od dawna. I proszę bardzo, dzięki współpracy z wydawnictwem Anakonda otrzymałam ją. Jak zawsze podekscytowana rozerwałam papier i dałam się ponieść euforii, podczas pierwszych oględzin pozycji. Tak to już bywa, że jak się na coś czeka, człowiekowi robi się miło, kiedy to w końcu dostaje. Doskonale pamiętam moją pierwszą styczność z zespołem Depeche Mode i był to okres, kiedy wydali kolejną płytę. W Bravo i Popcorn wrzało od informacji o koncertach, o powstającym krążku, a także można było znaleźć przetłumaczone na ich łamach teksty piosenek. Jak ja za tym tęsknię. Och, co to były za czasy! Violator wylądował na szczytach list przebojów, a ja byłam dzieckiem, które zachłysnęło się synth-popowymi brzmieniami, wprost z angielskiej prowincji. Wszystkie moje koleżanki wzdychały do przystojnego wokalisty, odzianego w naszpikowaną ćwiekami skórę typu ramoneska. Plakaty zdobiły nasze ściany, a my kopiowaliśmy styl Dep…

Od autora...

Pokusiłam się o napisanie drobnego wstępu do 2 tomu. To co tu znajdziecie, będzie częścią tej książki. Na razie, fragment jest przed korektą. Zatem w stanie surowym.  Szczerze powiedziawszy, była to najtrudniejsza rzecz jaką napisałam do tej pory. I wiecie co? Ja tam wolę jednak zabijać ;p Miłego czytania;)


Od Autora

Oddaję w Wasze ręce, kolejny tom, jaki wyszedł spod moich palców i klawiszy komputera. Ofiaruję tym razem skrawek świata zgoła odmienny, od tego w jakim poruszał się nasz główny bohater pierwszej części trylogii. Teraz przed oczami jawić się będzie miasto. Brudne i cuchnące, wyciągające obmierzłe łapska tylko po to, by w nie pochwycić. Ale nie bójcie się. Rozświetlę Wam drogę za pomocą drugiej czołowej istoty, jaką jest Lilian. Ta wesoła i zadziorna mag, posiada dar zjednania sobie ludzi w tak niezwykły sposób, że nawet najtwardszy zabójca ulega blaskowi jej oczu. Pozwolę nasiąknąć lepką i ciężką atmosferą Szkół Magów. Nauczycie się magicznej etykiety, a ci co lubią słod…

Dan Krokos "Złodzieje Planet" - Recenzja.

Literatura młodzieżowa zawsze gdzieś tam spoczywa na naszych półkach. U mnie, jest już chyba wyjątkowo dużo takich pozycji. Nie dlatego, że jestem fanką książek lekkich i łatwych, a dlatego, że moja najstarsza córka to czytająca nastolatka. Czyta niebywale dużo, czasem trzy pozycje na tydzień i naprawdę, jako matka bibliofil, jestem z niej duma. Oczywiście Złodzieja Planet kto dopadł pierwszy? Ano ona. I ona też wyciąga pierwsza łapy po przesyłkę zawierającą jakiekolwiek książki. Rytuał rozpakowywania wygląda dosyć zabawnie, czyli jest to wyścig - kto pierwszy, ten lepszy. Taka to moja zwariowana rodzinka. Książka została przekazana w ramach egzemplarzy recenzenckich przez wydawnictwo Dracelus. Bardzo dziękuję, za kilka przyjemnych popołudni, nie tylko moich.
Powieść wydana jest bardzo estetycznie. Już sama okładka przyciąga wzrok. To naprawdę solidnie wykonana robota. Czasem miałam wrażenie, że książka jest zbyt miękka, jednak ta miękkość nadaje jej jedynie pożądanego …

A.M Chaudière "Niewolnica" - Recenzja.

Pierwsza moja osobista recenzja, taka, którą pisze mi się niebywale trudno. Nie dlatego, że znam autorkę i uważam ją za fantastyczną osobę, która mimo przeciwności losu, potrafiła tupnąć nogą i powiedzieć, że się da. Ale dlatego, że mamy ze sobą tyle wspólnego, iż samą mnie to zaskakuje. I im więcej wiem, tym bardziej chcę dowiadywać się nowych rzezy. Mamy niebywale odmienne style pisania. Ja skupiam się na kreowaniu rzeczywistości, malując obrazy. Ona sięga wgłąb serc swych bohaterów, tworząc z nich marionetki, uginające się pod jarzmem jej woli.
Moja pierwsza reakcja na informację, że można zrecenzować jej dzieło, była dosyć oschła. Rzuciłam coś na wzór: Mam nadzieje, że to nie będzie kolejny odgrzewany kotlet. Mam dosyć słabych książek. Proszę mi się nie dziwić, coraz częściej porzucam wątpliwe dzieła, biadoląc pod nosem i przeklinając ten swój niewspółczesny gust - niestety, tak już mają ci, którzy rozkochani są w klasyce. I jest to bardzo szeroko pojmowane pojęcie. Kocham ksi…

Katarzyna Szelenbaum "Wielki Północny Ocean, Księga I MORZE" - Recenzja.

Przyszedł i czas na recenzję jednej, z trudniejszych książek na jakie ostatnio trafiłam. Owszem, słyszałam o jej premierze, lecz zrządzeniem losu nie zakupiłam. Potem żałowałam. Wola posiadania jednak została. Na naszym, polskim rynku mamy masę wspaniałych autorów. Co chwile odkrywam nowe nazwisko, i co chwilę zadaje sobie pytanie czemu nie wcześniej nie dane mi było przeczytać publikacji tego autora. Nie powiem, że debiutów się nie boję. Jak każdy czytający zdaję sobie sprawę, że czasem jest gorzej, a czasem lepiej. Czasem zwyczajnie autor potrzebuje czasu by móc się rozwinąć i wsiąknąć w klimat w jakim się porusza. Są jednak twórcy, którzy od pierwszej strony robią tak ogromne wrażenie na czytelniku, iż nie sposób przejść obok ich prac obojętnie. Kilka razy w księgarniach trzymałam w rekach tę książkę, oczarowana zapowiedzią trylogii zawartą na okładce. Za każdym razem jednak brały nade mną górę instynkty samozachowawcze, nie nie pytajcie. Finanse to moje przekleństwo.…

Ian Douglas "Star Carrier Tom I, Pierwsze Uderzenie" - Recenzja

Dzięki wydawnictwu Drageus dotarła do mnie powieść „Star Carrier – Pierwsze uderzenie” Iana Duglasa. Szczerze powiedziawszy od razu wpadłam w panikę. Gdyż prawda jest taka, że si-fi, w dodatku military sf, jest dla mnie czymś nowym. Jestem fanką fantasy. Sama piszę w tym nurcie, lecz wszystko co dzieje się w kosmosie, jest dla mnie jakąś niewytłumaczalną enigmą, co gorsza, wprowadza mnie w odrętwienie i strach. Książka odleżała swoje na mojej półce. Nie żebym była opieszała i kazała wydawnictwu czekać. Czytam po kolei to, co do mnie przychodzi, więc ta zwyczajnie zdążyła się zakurzyć. Sama powieść wykonana jest bardzo estetycznie i już z daleka pachnie wspaniale, o tak, nie ma to jak zapach nowej książki wprost z drukarni. Okładka, choć cienka i miękka nie niszczy się podczas czytania. Skład też całkiem w porządku. Czytało się miło i czas z lekturą płynął nieubłagalnie. Tak, proszę państwa, przeczytałam military si-fi i mi się spodobało. Nigdy bym nie przypuszczała, że t…

Z cyklu radosna Twórczość Stag... Opowiadanie na konkurs z Fabryki Słów.

Znów mnie ładnie poproszono, no dobrze nie potrafię odmówić ;) Przedstawiam opowiadanie, które napisałam specjalnie na konkurs z Fabryki Słów. Temat to "Wojna", a że ja raczej lubię wojnę dostrzegać tak lekko z boku, powstało opowiadanie wprowadzające w klimat. Nie udało mi się zakwalifikować, a Fabryka uraczyła mnie mailem, który zrozumiałam mniej więcej tak : Idź babo lepiej gary zmywać, a za pisanie się nie bierz. Czy mieli rację? Nie wiem, mnie mnie to oceniać, bo jakbym miała wydawać sądy na temat swoich bazgrołów to pewnie stwierdziłabym: Bosz jakie to słabe. Zatem miłego czytania, można sobie komentować, krytyka mile widziana:)

Orian 

Na gościńcu panował wzmożony ruch, jakby wszyscy nagle nabrali ochoty na wyjazdy za miasto. Kamienista droga była już tak poprzecinana koleinami, że idąc po niej co rusz zapadało się w nie. Wozy utykały w tych wyżłobieniach, a kupcy i mieszczanie podróżujący w karawanach gorączkowali się i krzyczeli, gestykulując tak zajadle jakby jeden …