Przejdź do głównej zawartości

FURIUS - Pasja w każdym dźwięku.

Fot. Adrian Lisiewicz.

Dziś zaczynamy od artykułu. Poznacie zatem zespół Furius.
Z zespołem Furius miałam okazję zetknąć się zupełnym przypadkiem. Nikt by nie przypuszczał, że grając w gry MMORPG można spotkać muzyka. Mowa tutaj o jednym z muzyków, a mianowicie perkusiście Andrzeju „ Iten” Kaźmierczaku. Znajomość zaczęła się całkiem niewinnie, potem dowiedziałam się, że jest członkiem grupy, która wystąpiła przed Comą. Pamiętam jak bardzo był podekscytowany tym faktem. Zaczęło się wymienianie linkami i informacjami. Nic nadzwyczajnego przecież każdy tak robi. Od tego czasu zainteresowałam się działalnością zespołu i z uporem maniaka śledzę ich poczynania, nie tylko na Facebookowym fan-page. Śmiem nawet stwierdzić, iż muzyka jaką tworzą, bardzo wpasowała się w mój bardzo wybredny gust.
Furius istnieje od 2 września 2006 roku, więc już jakiś czas. Pochodzą ze Środy Wielkopolskiej. 

Pierwotny skład grupy to: 

Filip Barszcz – Gitara.
Mateusz Odalanowski – Bas.
Andrzej Kaźmierczak – Perkusja.
Dawid Ciesielski – gitara i wokal.

Obecnie ten skład uległ nieco zmianie, a konkretnie zaraz po festiwalu, na którym zagrali w 2007 roku. To Średzki festiwal o nazwie „Środa Rock Festiwal”. Na miejsce Mateusza Odalanowskiego wchodzi Wojciech Kindzierski. Nie znam niestety przyczyny rozstania się z zespołem. W tym też czasie, managerem zespołu zostaje Piotr Króczyński. Nadal jednak zachodzą zmiany oraz rotacje w składzie. Zapewne jest to spowodowane dobieraniem się i docieraniem w grupie. Nie mniej,właśnie te fale wpłynęły na ostateczne brzmienie zespołu. Wszystko dzieje się na przełomie kilku lat, do 2007 do 2011 roku. W tym czasie, zespół opuszcza Wojtek Kindzierski, a na jego miejsce wkracza nowy basista Bartek Baraniak. Natomiast Filipa Barszcza, zmienia Piotr Chrapek. Współpraca zaowocowała wydaniem dema w 2007 roku, na którym możemy znaleźć cztery utwory. Artyści zgodnie twierdzą, że było to dla nich nowe i ekscytujące doświadczenie i na pewno sprawiło, że zapłonął w nich większy zapał do tworzenia muzyki. Dzięki czemu powstało kolejne demo, pod nazwą „Crossroads”, na którym również znalazły się cztery nowe utwory. W 2011 roku w szeregach grupy zawitał Piotr Milczarek.

A teraz coś o czym zawsze marzy każdy debiutujący zespół – to własna płyta. Furius intensywnie nad nią pracuje od połowy 2012 roku. Znaleźli sponsora, co bardzo ułatwiło to zadanie. Uwielbiają grać, jest to dla nich ogromna przyjemność. Mogą w ten sposób wyrażać siebie.
Każdy fragment nagrywany jest osobno, każdy z nich dba o to, by brzmienie było jak najlepsze. Dążą do perfekcji pod każdym względem. Teraz czekają na montaż całego zebranego materiału. Dodam, że do tego przedsięwzięcia zostali zaangażowani bracia Wiesławscy, ze studia HERTZ w Białymstoku. Prace ruszą pełną parą dopiero od kwietnia tego roku. Związane jest to z bardzo napiętym grafikiem. Warto wspomnieć, że w studiu HERTZ w którym zrealizowany materiał będzie montowany, nagrywały swoje płyty takie sławy jak zespoły Behemoth oraz Vader. 

A teraz gorąca informacja tylko dla naszych czytelników. Wieści o płycie bowiem są objęte ścisłą tajemnicą. Jednak perkusista zdradził mi, że w materiale znajdziemy 11 utworów, w tym cztery które ukazały się w pierwszych demach, nie zdradza, które to są – będzie to niespodzianka. Płyta będzie dwujęzyczna, czyli angielsko-polska. Spokojniejsze i łagodniejsze utwory wykonane są w języku ojczystym, natomiast ostrzejsze brzmienia zaprezentują nam po angielsku. W pierwszej połowie tego roku, planują też nagrać swój debiutancki profesjonalny klip. Potem pozostaje tylko zaplanować i zrealizować trasę koncertową promującą nowy krążek. Furius ma też na swoim koncie festiwale oraz pojedyncze koncerty. Jak już wspominałam, wielkim przeżyciem dla grupy było zagranie supportu w Warszawskiej „Stodole” przed zespołem Coma. Marzą o dotarciu do jak najszerszego grona słuchaczy, a koncerty to dla nich doskonała okazja do nawiązywania niezwykłej więzi z fanami. W jednym z wywiadów do „Gazety”, Andrzej „Iten” Kaźmierczak, perkusista zespołu powiedział tak:

viewer
„Po jednym z koncertów otrzymaliśmy ogromną szansę od losu i chcemy ją maksymalnie wykorzystać. Mamy nadzieję, że nasz debiutancki album zostanie przez słuchaczy pozytywnie odebrany”.

To piękne słowa, spełnianie bowiem marzeń jest czymś niezwykle pięknym i krzepiącym.

Zapytani o gatunek muzyczny jaki grają, odpowiadają jednogłośnie, że każdy ma inny gust muzyczny i każdemu w duszy gra zupełnie coś innego. Więc nie chcą by muzyka, którą tworzą zaszufladkowano jako jeden gatunek, chcą być wszechstronni. 

Niedawno zagrali akustycznie w rodzinnym mieście, w klubie „Retro”. Odbyło się to 22.12.2012 roku. Zostali doskonale przyjęci, a słuchacze stwierdzili, że wykonali kawał dobrej roboty.
Pozostaje mi nic innego jak życzyć powodzenia oraz czekać na efekty ciężkiej pracy. Na pewno zamieścimy więcej na ich temat…

Źródła:
Gazeta Głos Powiatu Średzkiego, Gazeta Średzka.

Żeby Was zachęcić do zapoznania się z ich twórczością, prezentuję Wam jeden utwór, promujący najnowszą płytę: http://www.youtube.com/watch?v=n2ahaDMjYuA&feature=youtu.be

Artykuł napisany dla gazety internetowej:



Moje recenzje znajdziecie też na;
Lubimy Czytać: http://lubimyczytac.pl/profil/152325/stagerlee
Debiutext:  http://debiutext.eu/
Webook: http://www.webook.pl/Stagerlee

Komentarze

Prześlij komentarz

Wypowiedzi w formie obraźliwej lub wulgarnej, zostaną usunięte. Miłego czytania.

Popularne posty z tego bloga

Podsumowanie roku na Fp - Człowiek Matka

Od jakiegoś czasu prowadzę stronkę, która nazywa się - Człowiek Matka. Jest to lekko ironiczne miejsce, w którym opiniuję rzeczy, które zakupiłam na chińskiej stronie Aliexpres. Dowiedziałam się o niej od jednej z moich koleżanek, kiedy to zaczęłam moją przygodę z lakierami hybrydowymi. Podobno na niej miałam znaleźć to, czego mi było wtedy potrzeba. Mianowicie lakierki hybrydowe w bardzo okazyjnych cenach. Niestety, majfrendowe mazadła okazały się beznadziejne, za to inne rzeczy już nie. Zamówiłam kilka produktów, wrzuciłam recenzje na grupę zrzeszająca fanów zakupów z Chin. I tak urodziła się myśl, że może by tak fp z tym zrobić. No i jest. Tworzę na niego grafomańskie wpisy, nasycone wszelakiego rodzaju babolami i radosnym słowotwórstwem (ale to są bardzo przemyślane babole, które nomen omen bardzo często mi są wytykane, co śmieszy mnie do łez). Z dnia na dzień przybywa lubisów tego miejsca, co mnie niezmiernie zaskakuje. Dlaczego więc na blogu, na którym opiniuję książki, znalazł …

Dragon Age: Inkwizycja, DLC: Intruz - recenzja

Przyszedł czas na ostatnie DLC do Inkwizycji, po którym, niestety, musimy się pożegnać z kolejnymi dodatkami, ponieważ ten jest ostateczny i zamykający rozgrywkę. Powiem szczerze, że poczułam lekkie rozczarowanie. Po chwili jednak przyszło otrzeźwienie, przecież studio nie może w nieskończoność klepać DLCeków, bo jakaś Stag chce grać w grę. Intruz został stworzony dla PC. Ma on rozszerzyć fabułę, pozwalając graczowi rozegrać ostatnią niewielką kampanię, która umiejscowiona jest po pewnym czasie, od zakończenia głównego wątku. Gracz będzie też mógł poznać dalsze losy towarzyszy, którzy opuszczają go po pokonaniu Koryfeusza.
Warto też wspomnieć, bo generalnie „Przebudzenie”, które wyszło po Dragon Age: Origin, w które można było grać bez ukończenia podstawy, kreując jedynie postać, jest dodatkiem niezależnym. Tak tutaj wymagana jest baza. Nie obejdziemy tego. Zatem, jeśli ktoś jest leniuszkiem i mu się nie chciało kończyć, no to bardzo mi przykro. W tym przypadku nie pobiega sobie po tym…

Dragon Age: Inkwizycja, DLC: Zstąpienie - recenzja

Jest to ta z opinii, którą piszę drugi raz, bo poprzednią szlag trafił, podobnie jak screeny i zapisy gry. No niestety. Dysk czasem się pali, a wraz z nim znika to, co tak skrzętnie się gromadzi. Troszkę mnie zdziwił fakt, że jakimś tajemniczym zrządzeniem losu z chmury ulotnił się cały zapis stanu gry, włącznie z postacią, która przemierzałam dodatek. Cuda na kiju, ewentualnie Andrasta maczała w tym swoje paluchy. No, nie wnikam. Poszło w cholerę, po co drążyć. 
 Kody do dodatków, tak dodatków, bo jeszcze w pakiecie znalazł się ostatni, wiążący - „Intruz”. Otrzymałam od szefa grupy fanowskiej - „Dragon Age – Przystań Szarego Strażnika”, Łukasza. Zwanego przez przyjaciół - Ilidanem. Za co mu niezmiernie dziękuję, gdyż był to prezent „z zaskoczenia”, który wywołał na mojej twarzy niewyobrażalnie szeroki uśmiech. Wyglądałam przy tym jak genlok ucieszony z nowej, krwawej jatki. Rozpracowałam jak sobie to wpisać, załadować i pobrać. Trzeba brać pod uwagę to, że jestem babą – kurą domową,…