Przejdź do głównej zawartości

Posty

Marcin Brykczyński "Jak nie bać się gramatyki? Gramatycznych zasad kilka - by je poznać, starczy chwilka" - opinia

Boicie się gramatyki? Macie problemy z zapamiętaniem wszystkich tych zawiłych regułek? Zjadanie tony czekolady i relaksacyjna muzyka nie pomaga w nauce? Bez stresu, rodacy! Mam coś dla Was i gwarantuję, że po tej opinii hurtem pobiegniecie do księgarń, ewentualnie otworzycie internetowe sklepy oferujące asortyment książkowy i umieścicie na ich kontach ciężko zarobione pieniądze. O czym mówię. Ha! O czymś tak prostym, tak lekkim, jak wiosenna bryza (wiosno gdzieś się, u licha, schowała?!), a jednocześnie czymś podobnym do wichru targającego smętne, stare drzewa. Pozycja, o której opowiem, wydaje się niepozorną. Wyciągnęłam po nią łapki, lekko zachłannie, nie dlatego, że mam kłopocik z gramatyką, bo chyba nie mam, a jak mam to wyprowadzajcie z błędu, ukorzę się i ponownie wykuję na blachę. Ale nie sięgnę już po te spasłe, zakurzone tomiska, pełne pożółkłych stronic – zapomnijcie. Teraz mam to i nie zawaham się użyć (i tu powinna znajdować się emotka wyrażająca podstępną minę). O czym …
Najnowsze posty

A.M Chaudiere "Niewolnica" - opinia

Minęło już sporo czasu, od kiedy czytałam ‘starą’ „Niewolnicę”. Pamiętam jak mi się podobała pomimo wielu niespójności, które wkradły się w tekst. Był to jednak czas, kiedy moja wiedza na temat redakcji i korekty należała raczej do skromnej, rzekłabym – miernej. Wtedy książka ta dała mi nie tylko ucztę dla zmysłów, szczególnie z tej erotycznej strony, ale również dzięki niej poznałam autorkę, która stała się kimś istotnym. Do tego stopnia, iż stanęła razem ze mną na ślubnym kobiercu w roli świadkowej. Zatem masa prywaty, masa sentymentów i przede wszystkim przyjaźń na lata, która nie wyklucza marudzenia na literki z taką pasją wystukiwane na klawiaturach. W tamtym roku Julita, szefująca Gęsiom, wrzuciła na grupę info, że „Niewolnica” właśnie zyskała swoją reedycję. Oczy zaświeciły mi się wtedy tak bardzo, że gdyby nie dzień, pewnie rozświetliłabym cały pokój. Padła też propozycja wywiadu. Tak! Okazja zapoznania się z nową, odświeżoną wersją tej pozycji wydawała się wtedy bardzo kuszą…

Nagroda fandomu polskiego im. Janusza Zajdla - kilka słów od grafomana

Hej,
W sumie to nie wiem jak zacząć, naprawdę. Nigdy nie pisałam postu tego typu, więc przychodzi mi to z niemałą trudnością, ale jak już zaczęłam to będę kontynuowała. Na liście pomocniczej do Nagrody fandomu polskiego im. Janusza Zajdla, znalazły się dwa opowiadania, które tamtego roku miały swoją publikację. To „Orian” umieszczony w antologii wydawnictwa Pearlic i „Ewakuacja 2”, którą można było przeczytać na łamach fanzinu Białostockiego Klubu Fantastyki „Ubik” - „Widok z Wysokiego Zamku”. Cóż mogę rzec. Strasznie mi miło, że te pozycje znalazły się gdzieś i jakaś garstka człowieka sięgnęła po nie, i wyraziła opinię, lub z grzeczności przemilczała tę grafomanię.


Oczywiście, jeśli ktoś nie ma pojęcia czym jest te wyróżnienie to zachęcam do przeczytania oficjalnej strony nagrody. Tam Wasze wątpliwości zostaną rozwiane.

http://zajdel.art.pl/o-nagrodzie.html

Co zyskam tym moim gryzmoleniem tutaj? Ano nic. Cieszę się, że te dwa moje twory siedzą sobie się pomiędzy nazwiskami twórców,…

Wywiad - A.M Chaudiere, autorka "Niewolnicy" gaworzy ze Stag.

Wywiad! Czujecie to? Ja nie mogę, serio. Fakt, przeprowadziłam ich w życiu bardzo niewiele i szczerze powiedziawszy lekko się cykam. Bo wiecie, człowiek zawsze obawia się rzeczy, które są dla niego niezbyt znane. No to wpływam na nieodgadnione wody. Pocę się i trzęsę, bo mam przepytać moją koleżankę po piórze, która właśnie doczekała się reedycji swojej debiutanckiej powieści. Mowa tu o Annie Chaudiere.
„Niewolnica” wstrząsnęła w posadach blogerskim światkiem. Dziewczyny jedna przez drugą zachwycały się Ariną oraz płakały rzewnymi łzami nad jej losem. Autorka zaś zbierała gwiazdeczki na „Lubimy Czytać” w tak ekspresowym tempie, że za tym nie nadążałam. Teraz znów jest czas „Niewolnicy” - odświeżonej, poprawionej, w nowej, o wiele ładniejszej okładce, wzbogaconej ilustracjami i przypisami. Do tego nie mamy już do czynienia z vanity, a Warszawska Firma Wydawnicza po personalnych, wewnętrznych rotacjach i przebudowie „wydawnictwa” (tak, ma być w cudzysłowie, ale to są tylko i wyłącznie …

Anna Dydzik "Nieperfekcyjna mama" - opinia

Recenzję tę, a raczej opinię, proszę traktować z przymrużeniem oka. Skargi i zażalenia przyjmuję mailowo, nie koniecznie odpisując na nie.
Poradniki? Mhm? I już wszyscy wiedzą, że na ich widok moja twarz wykrzywia się w grymasie, który oznacza tylko jedno – no chyba nie. Teraz pewnie połowa domyśli się, że będzie jojczenie, marudzenie i jeszcze raz skwierczenie na temat tego, że po raz kolejny dałam się podejść i na moim biurku zagościł następujący twór z serii – patrzcie państwo, teraz nauczę Was jak żyć. A takiego wała! O! Jestem człek niereformowalny. Jestem też miękka w tyłku i można wodzić mnie na pokuszenie wiele razy. I tak też uczyniła szefowa portalu „Polacy nie gęsi” - Julita, która wesoło oznajmiła mi, że ma dla mnie gift, który właśnie radośnie do mnie zmierza, bo jak zna życie, powinnam się bardzo ucieszyć. Musicie sobie moi mili Państwo wyobrazić, jaki przestrach zagościł w moich oczach, jak twarz stężała, a mięśnie napięły się niczym sprężyny w moim przedpotopowym wózku……

Dragon Age: Inkwizycja, DLC: Intruz - recenzja

Przyszedł czas na ostatnie DLC do Inkwizycji, po którym, niestety, musimy się pożegnać z kolejnymi dodatkami, ponieważ ten jest ostateczny i zamykający rozgrywkę. Powiem szczerze, że poczułam lekkie rozczarowanie. Po chwili jednak przyszło otrzeźwienie, przecież studio nie może w nieskończoność klepać DLCeków, bo jakaś Stag chce grać w grę. Intruz został stworzony dla PC. Ma on rozszerzyć fabułę, pozwalając graczowi rozegrać ostatnią niewielką kampanię, która umiejscowiona jest po pewnym czasie, od zakończenia głównego wątku. Gracz będzie też mógł poznać dalsze losy towarzyszy, którzy opuszczają go po pokonaniu Koryfeusza.
Warto też wspomnieć, bo generalnie „Przebudzenie”, które wyszło po Dragon Age: Origin, w które można było grać bez ukończenia podstawy, kreując jedynie postać, jest dodatkiem niezależnym. Tak tutaj wymagana jest baza. Nie obejdziemy tego. Zatem, jeśli ktoś jest leniuszkiem i mu się nie chciało kończyć, no to bardzo mi przykro. W tym przypadku nie pobiega sobie po tym…

Dragon Age: Inkwizycja, DLC: Zstąpienie - recenzja

Jest to ta z opinii, którą piszę drugi raz, bo poprzednią szlag trafił, podobnie jak screeny i zapisy gry. No niestety. Dysk czasem się pali, a wraz z nim znika to, co tak skrzętnie się gromadzi. Troszkę mnie zdziwił fakt, że jakimś tajemniczym zrządzeniem losu z chmury ulotnił się cały zapis stanu gry, włącznie z postacią, która przemierzałam dodatek. Cuda na kiju, ewentualnie Andrasta maczała w tym swoje paluchy. No, nie wnikam. Poszło w cholerę, po co drążyć. 
 Kody do dodatków, tak dodatków, bo jeszcze w pakiecie znalazł się ostatni, wiążący - „Intruz”. Otrzymałam od szefa grupy fanowskiej - „Dragon Age – Przystań Szarego Strażnika”, Łukasza. Zwanego przez przyjaciół - Ilidanem. Za co mu niezmiernie dziękuję, gdyż był to prezent „z zaskoczenia”, który wywołał na mojej twarzy niewyobrażalnie szeroki uśmiech. Wyglądałam przy tym jak genlok ucieszony z nowej, krwawej jatki. Rozpracowałam jak sobie to wpisać, załadować i pobrać. Trzeba brać pod uwagę to, że jestem babą – kurą domową,…